Dawno temu w Krakowie opowiadano o człowieku, który przechytrzył samego diabła. Legenda o Twardowskim opisuje, jak Czarnoksiężnik zdobył ogromną wiedzę i bogactwo dzięki paktowi zawartemu z diabłem. Cena jednak była straszliwa.

Krakowski szlachcic, który pragnął mieć więcej niż inni
Noc nad Krakowem była ciężka i duszna. Wąskie uliczki pachniały dymem i wilgocią, a nad dachami kamienic unosiła się delikatna mgła znad Wisły. W jednej z izb, oświetlonej jedynie płomieniem świecy, siedział człowiek i pochylał się nad starymi księgami. Nazywał się Twardowski.
Jedni mówili, że był szlachcicem. Inni, że alchemikiem i czarnoksiężnikiem. Wszyscy jednak wiedzieli, że pragnął wiedzy większej, niż zwykły człowiek powinien posiadać. On jednak nie przejmował się szeptami za swoimi plecami i uparcie dążył do celu.
Na stole leżały stare manuskrypty zapisane dziwnymi znakami. Obok nich stał srebrny kielich i kałamarz z czarnym atramentem. Twardowski nie spał od wielu godzin.
– To niemożliwe… musi istnieć sposób – mruknął cicho pod nosem.
I wtedy usłyszał głos, który rozległ się tuż obok niego.
– Istnieje.
Twardowski podskoczył gwałtownie, a płomień świecy zadrżał i niemal zgasł. Po chwili jednak odzyskał swój blask i oświetlił ubranego na czarno mężczyznę stojącego w rogu izby. Na ustach człowieka błąkał się delikatny uśmiech, choć jego oczy pozostawały zimne jak lód.
– Mogę dać ci wszystko, czego pragniesz – powiedział spokojnie nieznajomy. – Wiedzę, złoto, moc…
Twardowski milczał przez kilka uderzeń serca.
– A czego chcesz w zamian?
Mężczyzna uśmiechnął się szerzej, odsłaniając ostre kły.
– Tylko twojej duszy.
Pakt z diabłem i tajemna moc Pana Twardowskiego
Legenda o Twardowskim mówi, że szlachcic podpisał cyrograf własną krwią. Dzięki temu miał zdobyć niezwykłą wiedzę, umiejętność przyzywania duchów oraz władzę nad siłami, których zwykły człowiek nie był w stanie pojąć. Diabeł zgodził się jednak na jeden warunek, który postawił Pan Twardowski, znany jako Czarnoksiężnik z Krakowa. Diabeł mógł odebrać jego duszę jedynie w Rzymie. Czarnoksiężnik był przekonany, że nigdy tam nie pojedzie.
Lata mijały, a sława Twardowskiego rosła. Na dworach opowiadano o jego niezwykłych sztuczkach magicznych i eksperymentach. Podobno potrafił spojrzeć w przyszłość, rozmawiać z duchami i wywoływać zjawy zmarłych. To ostatnie szczególnie zainteresowało króla Zygmunta Augusta, który przywołał Twardowskiego na swój dwór, by prosić go o przywołanie ducha ukochanej Barbary Radziwiłłówny. I podobno Pan Twardowski naprawdę to zrobił. Ludzie zaczęli szeptać, że Czarnoksiężnik tym razem posunął się za daleko.
Brama Twardowskiego w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej
Z czasem opowieści o Twardowskim dotarły daleko poza Kraków. W okolicach Złotego Potoku na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej do dziś znajduje się skalna brama nazywana Bramą Twardowskiego. Według polskiej legendy o Twardowskim Czarnoksiężnik miał często odwiedzać to miejsce. Ponoć gdzieś w pobliżu wciąż znajduje się jego laboratorium.
Mieszkańcy okolicy opowiadali o dziwnych światłach pojawiających się nocą między skalami oraz o szeptach słyszanych podczas gwałtownych burz. Niektórzy wierzą, że właśnie w tym miejscu Twardowski zdołał uciec diabłu.
Diabeł odnajduje Pana Twardowskiego
Pewnej nocy Twardowski zatrzymał się w karczmie podczas jednej ze swoich podróży. Zmęczony usiadł przy stole i zamówił wino. W izbie było niezwykle cicho. Czarnoksiężnik rozejrzał się niespokojnie, a karczmarz zawiesił na nim spojrzenie.
– Witaj w gospodzie “Rzym” – rzekł cichym, mrożącym krew w żyłach szeptem.
Krew odpłynęła Twardowskiemu z twarzy. W tym momencie zrozumiał problem, w jakim właśnie się znalazł. Drzwi karczmy otworzyły się z hukiem, a do środka wtargnął lodowaty wiatr. Razem z nim do środka weszła wysoka postać z płonącymi oczami.
– Czas spłacić dług, Panie Twardowski.
Diabeł chwycił mężczyznę i uniósł wysoko nad ziemię. Czarnoksiężnik ponoć zaczął modlić się do Matki Boskiej, prosząc o ratunek. Wtedy stało się coś niezwykłego. Niebo rozbłysło oślepiającym blaskiem, a po chwili rozległ się grzmot. Gdy diabeł go puścił, Twardowski wylądował na Księżycu, gdzie znajduje się do dziś.
Inna wersja polskiej legendy mówi, że diabeł mógł zabrać Twardowskiego, jeśli ten wypowie w Rzymie jego imię. A że imienia diabła nikt nie znał, to wypowiedzieć go nie mógł. Czarnoksiężnik zwrócił na to uwagę, tym samym odzyskując wolność, choć i tu wylądował na Księżycu.
Czasem jeszcze mówi się, że dosiadł koguta i pobiegł do Złotego Potoku, gdzie przekroczył Bramę Twardowskiego, rozpoczynając długi lot na Księżyc.
Niezależnie od wersji, jaką wybierzemy, Twardowski zawsze kończy uwięziony na Księżycu. W czasie pełni ponoć wciąż można dostrzec jego sylwetkę, a przy odrobinie szczęścia, również towarzyszącego mu koguta.
Czy Twardowski naprawdę istniał?
Historycy od lat próbują ustalić, czy za legendą o Panu Twardowskim krył się prawdziwy człowiek. W źródłach pojawia się tajemniczy astrolog i alchemik związany z dworem Zygmunta Augusta, Laurentius Dhur, znany również jako Lorenzo Dhur lub Jan Twardowski. Był to tajemniczy mag i astrolog związany z dworem Zygmunta Augusta. Król po śmierci ukochanej Barbary Radziwiłłówny popadł ponoć w rozpacz i szukał sposobu na kontakt ze zmarłą żoną. Właśnie wtedy do akcji miał wkroczyć słynny Czarnoksiężnik. Legenda głosi, że podczas tajemnego seansu Twardowski przywołał ducha Barbary przed oblicze króla. To wydarzenie miało tak silnie zapisać się w pamięci ludzi, że przez kolejne stulecia opowieść obrastała nowymi szczegółami i coraz bardziej mroczną atmosferą.
Z legendą związane jest również słynne lustro Twardowskiego, które do dziś można oglądać w bazylice w Węgrowie na Mazowszu. Według dawnych opowieści właśnie w tym zwierciadle Czarnoksiężnik miał przywoływać duchy i ukazywać wizje przyszłości. Lustro waży ok. 17 kg, ma ciemną taflę i ozdobną ramę pokrytą łacińskimi napisami, co tylko wzmacnia aurę tajemnicy.
A co ze słynną karczmą “Rzym”? Tu tropy są bardzo kręte. Niektóre prowadzą do zabytkowej karczmy “Rzym” w Suchej Beskidzkiej lub do miejscowości Mystki-Rzym (znajdowała się na trakcie do Knyszyna w okresie panowania Jagiellonów), gdzie pełno jest zajazdów nawiązujących nazwą do Rzymu. Pojawia się też sugestia, że legendarna karczma “Rzym” znajdowała się w Sandomierzu.
Ponoć opowieść, że to właśnie w Rzymie diabeł chciał dopaść Twardowskiego, również nie jest przypadkiem. Zdaniem części historyków to właśnie w takim zajeździe Czarnoksiężnik z Krakowa został ostatecznie zamordowany. A powód tego? Było to albo przekroczenie granic (przywołanie ducha Barbary Radziwiłłówny) albo to, że będąc na królewskim dworze, Twardowski poznał zbyt wiele sekretów.
Może właśnie dlatego legenda o Panu Twardowskim przetrwała tyle stuleci. Bo nie opowiada wyłącznie o magii i diable, ale jest historią człowieka, który uwierzył, że można przechytrzyć własny los. A według dawnych opowieści wystarczy spojrzeć podczas pełni na tarczę Księżyca, by dostrzec sylwetkę samotnego czarnoksiężnika, który do dziś płaci cenę za swoją pychę.





