Na wschodnich rubieżach dawnych krain trzej bracia ruszyli w podróż, by odnaleźć swoje przeznaczenie. Lech, Czech i Rus wędrowali wśród mgieł, lasów i wzgórz, aż odkryli, że nie każda nić losu wiedzie w to samo miejsce. Ujrzeli jednak miejsce, gdzie orzeł wzniósł się ku słońcu. Tutaj narodziła się Polska.

Bracia, którzy wyruszyli ku przeznaczeniu
Zanim rzeki otrzymały swoje imiona, a lasy nauczyły się szeptać do ludzi, żyło trzech braci: Lech, Czech i Rus. Synowie jednego rodu, wychowaniu w cieniu wspólnych ognisk, dorastali w przekonaniu, że świat jest niczym niezapisana karta, na której każdy z nich może odcisnąć własny znak. Gdy ich ojciec odszedł w zaświaty, a dawna ziemia przestała dawać spokój, postanowili wyruszyć. Ich celem było znalezienia miejsca, gdzie potomkowie będą mogli żyć, rozwijać, a pamięć o ich pochodzeniu przetrwa wieki.
Podróż trwała długo. Czas gęstniał wokół nich niczym mgła nad mokradłami, a każdy dzień niósł nowe wizje. Wędrowali przez doliny i góry, aż doszli do ogromnych lasów, w których cienie drzew przypominały im kształty przodków. Tam, między świerkami o korzeniach grubych jak dzieje świata, usłyszeli szum wiatru, który miał przemówić do Lecha. Co mu rzekł? Tego niestety nie wiadomo…
W dolinie białego orła
Pewnej nocy, gdy księżyc rozciął niebo srebrnym łukiem, bracia rozbili obóz na rozległej polanie. Wtedy Lech ujrzał coś niezwykłego. Na starym, poskręcanym dębie spoczywało wielkie gniazdo, a w nim siedział biały orzeł. Ptak dumny i potężny, rozpościerający skrzydła wobec zachodzącego słońca. Jego pióra jarzyły się czerwienią i złotem, a światło wieczoru przemieniało jego postać w żywy ogień. Momentami przypominał legendarnego żar-ptaka.
Lech ukląkł, poruszony wizją, i rzekł do braci:
– To znak od bogów naszych przodków. Tutaj jest nasz dom. Tutaj wzniesiemy własne gniazdo, tak jak ten orzeł to uczynił.
Czech spojrzał na południe, gdzie niskie góry rysowały się w oddali i poczuł wołanie własnego losu. Odrzekł więc:
– Ja pójdę tam, gdzie słońce kładzie się na kamieniach, a ziemia pachnie winem.
Rus zaś zwrócił oczy na wschód, ku srebrnym rzekom i ciemnym puszczom, czując, że tam czeka jego przeznaczenie.
I tak, w ciszy nocy, bracia pożegnali się, wiedząc, że rozłąka nie kończy ich więzi, a jedynie rozciąga je na trzy osobne światy.
Gniazdo, które dało początek Polsce
Ziemia, którą wybrał Lech, była surowa i piękna zarazem. W okolicy rozciągały się lasy i jeziora spowite poranną mgłą. Tam właśnie Lech i jego lud zbudowali gród, który nazwali Gnieznem, od gniazda orła, który stał się ich symbolem. Z czasem orzeł ten przyjął na siebie znaczenie święte. Był nie tylko znakiem odwagi, ale i opiekunem ludu. Gdy dzieci Lecha dorastały, uczono je, że biel orła niesie czystość serca, a czerwień zachodniego słońca oznacza siłę przelaną w ich krew.
Wieść o braciach rozeszła się daleko. Czesi wznieśli osady między Górami, a Rusini stworzyli grody nad rzekami. Potomkowie Lecha trwali zaś na ziemiach północnych. Choć dzieliły ich ogromne odległości, pamięć o wspólnym początku nigdy nie zgasła. Byli braćmi.
Lech, Czech i Rus w mitologii
Wśród późniejszych pokoleń mówiono, że orzeł Lecha miał duszę samego Swaroga, boga słońca i ognia. Gniazdo miało być miejscem, gdzie dotyk świata ludzkiego łączył się z wolą boską. Dlatego właśnie tam, na wzgórzach Gniezna, składano ofiary dziękczynne. W czasie wojen bogowie spoglądali ku niebu, szukając wzlatującego orła jako znaku zwycięstwa.
Z biegiem wieków polska legenda o trzech braciach przeniknęła do kronik i ustnych podań. Stawała się nie tylko opowieścią o powstaniu narodów, ale także przypomnieniem, że wspólne korzenie łączą nawet tych, których drogi na zawsze się rozdzieliły.
Polska legenda o Lechu, Czechu i Rusie ma słowiańskie korzenie. Bracia byli słowiańskimi książętami, którzy wyruszyli w poszukiwaniu nowych ziem. Legenda o nich została po raz pierwszy zapisana ok. 1222 roku w Kronice polsko-węgierskiej. To właśnie trzej bracia mieli założyć słowiańskie miasta: Czechy, Polskę i Ruś.
Ciekawostką jest, że przez kolejne wieki legenda o Lechu, Czechu i Rusie była wielokrotnie zapisywana w różnych kronikach, a każda wersja nieco się różniła. Przeważnie zmiany dotyczyły drogi, jaką przebyli bracia, miejsca ich pochodzenia i drobnego nazewnictwa. Bardziej odbiega Kronika Dalimila, która wspomina jedynie o dwóch braciach: Lechu i Czechu.
Jan Długosz w Kronikach wielkopolskich przemienił Rusa w potomka Lecha. Miał on odziedziczyć część Polski (kraju Lechitów), który od tej pory nazywany był Rusią.





