W cieniu karpackich lasów, tam, gdzie mgły są nieustępliwe, szeptano o dziewczynie z dwiema duszami. Urodziła się pod znakiem nieszczęścia, obdarzona darem… czy może przekleństwem? Ta polska legenda o strzydze rzecze, że po śmierci odezwał się ponownie.

Polska legenda o strzydze. Dziewczynka z dwiema duszami
Ludzi w dolinie zmorzył sen. Pola pachniały deszczem, a chmury gęstniały nad górami jak zły omen. To właśnie tam narodziła się dziewczyna, której twarz była jak z porcelany, a uśmiech ukazywał dwa rzędy białych zębów. Babki orzekły, że to niechybnie jest znak.
– Dwie dusze ma – szeptano między sobą, odwracając wzrok, gdy dziewczynka przechodziła drogą.
Mówiono, że patrząc jej w oczy, można poczuć zawrót głowy. Niektórzy mieli wrażenie, jakby byli obserwowani przez coś więcej, niż to dziecko. Coś prastarego i przerażającego. Tylko matka, uginająca się pod ciężarem obowiązków i zmartwień, wierzyła, że to dziecko światła, nie mroku.
Zaraza w wiosce
Kiedy przyszła zaraz, nikt nie wiedział, jakie jest jej źródło. Zboża gniły na polach. Ludzie umierali, a ci, którzy jeszcze żyli, modlili się, by następnego dnia nie Śmierć nie przyszła po nich. Dziewczyna zachorowała jako jedna z pierwszych. Niestety zmarła w trzeci dzień. Jej lico spokojne, a dłoń zaciśniętą miała na różańcu. Pogrzeb odprawiono nader szybko. Ksiądz odmówił modlitwy, a trumnę zakopano.
Mówiono, że tej samej nocy na dachu jej rodzinnego domu przysiadła wielka sowa. Skrzydła miała ciemne jak noc, a oczy rozżarzone jak węgle. Był to drugi znak.
Nocne omeny, których nie sposób przeoczyć
Najpierw zginęły kury, potem padło bydło. W szopach znajdowano pióra, a na ziemi ślady drobnych stóp. Starzy ludzie mówili, że coś chodzi po cmentarzu. Że ziemia nad świeżym grobem z dnia na dzień coraz bardziej puchnie. W końcu zaczęli ginąć ludzie, bo jak wiadomo, strzyga preferuje ludzkie mięso. Nie wiadomo, czy szukała pożywienia, czy zemsty. Fakt jednak był faktem.
– Nie spoczęła… – wyszeptała pewnego dnia zielarka, gdy na własne oczy ujrzała grób dziewczynki.
Zebrano więc mężczyzn, którzy nocą poszli o świcie na cmentarz. Rozkopali grób, a cisza, jaka po tym zapadła, zdawała się krzyczeć głośniej niż tysiąc głosów. Dziewczyna leżała jakby pochowano ją wczoraj, ale zmieniła się drastycznie. Głowę miała jakby większą, zbroczone krwią dwa rzędy ostrych zębów szczerzyły się w makabrycznych uśmiechu, a dłonie zdobiły szpony niczym u sowy.
Nie było czasu na modlitwy ni wołanie egzorcysty. Każdy wiedział, co trzeba uczynić, nim słowiańska strzyga się przebudzi. Oba jej serca przebito kołkami osikowymi. Dla pewności do trumny wsypano worek drobnych przedmiotów, a samą trumnę przeniesiono i zakopano poza wsią. Po tym wszystkim ludzie wrócili do domów i zaczęli się modlić, by to wystarczyło. Bo wszakże wiadomo, że jako strzyga dwie dusze ma, to i dwoma życiami dysponuje. Czy udało się pozbyć obu?
Sowa więcej nie pojawiła się w wiosce, choć ponoć słychać było jej pohukiwania. Nikt nie miał odwagi, by sprawdzić grób. Zwierzęta i ludzie już nie znikali, ale czasem ktoś twierdził, że widział strzygę biegnącą między drzewami.





