W cieniu Małej Góry, gdzie rzeka szemrze między skałami, ludzie szeptali o dziwożonach. O duchach kobiecych, które porywały małe dzieci. Gdy jedna dziewczynka zniknęła bez śladu, wieś pogrążyła się w strachu. Aż pewnego dnia, w głębi lasu, zdarzył się cud…

Polska legenda o dziwożonie
W dolinie, gdzie mrok górskich świerków spotyka się z mgłą, mieszkała dziewczyna o włosach jasnych jak poranna rosa. Nikt nie wiedział, gdzie zniknęła tamtej nocy. Mówiono, że widziano błysk światła w lesie i słyszano śpiew tak piękny, że serce zatrzymywało się z zachwytu… i lęku. Od tamtej pory cisza spowiła Łopuszną.
Pewnego dnia góral z tej samej wsi zapuścił się w las po drewno. Ujrzał ją, gdy dotarł nad potok. Klęczała przy wodzie, piorąc białą koszulę. Spojrzała na niego, a w jej oczach tliła się niema prośba o ratunek.
– Maryś? To ty? – wyszeptał zdumiony.
– Cicho, bo przyjdą… – jej głos drżał. – Dziwożony mnie porwały do swej jaskini. Przyjdź jutro, gdy znów będę prała.
Góral skinął głową i uciekł, nim pochłonął go leśny cień.
Dramatyczny pościg przez las
Nazajutrz, gdy słońce przebiło się przez mgłę, góral przyjechał na koniu. Dziewczyna już czekała. Chwycił ją, nim zdołała cokolwiek rzec i ruszył galopem przez las. Za nimi rozległ się przeraźliwy wrzask, ale oboje nie mieli odwagi, by się obejrzeć. Każda sekunda była na wagę złota. Dziwożona zerwała się do pogodni. jej długie włosy lśniły jak wilgotny mech.
– Trzymaj się mocno! – krzyknął góral, próbując zapanować nad przerażonym koniem.
– Jedź w stronę kwiatów dzwonków! – głos dziewczyny ledwo zdołał przebić się przez wibrujący krzyk dziwożony, która była coraz bliżej.
Koń pędził przed siebie. Gdy wpadli na łąkę pełną dzwonków, dziwożona zawyła trwożnie i zatrzymała się na skraju drzew. Kwiaty miały moc, której słowiańskie demony nie mogły znieść.
Tajemnicza czapka dziwożony
Mogłoby się wydawać, że to już koniec, lecz jest jeszcze jeden drobiazg. Góral z dziewczyną bezpiecznie wrócili do wsi. Jednak inny góral, równie ciekawski, jak odważny i nierozważny, postanowił rozejrzeć się po okolicy i na własne oczy ujrzeć dziwożonę. Nie dostrzegł jej, ale znalazł czerwoną czapeczkę leżącą w trawie. Zabrał ją do domu.
Już pierwszej nocy dziwożona pojawiła się pod jego oknami. Śpiewała tęsknie, prosząc o zwrot czapki. W końcu, jak mówią słowiańskie legendy, w niepozornym nakryciu głowy skryta jest wielka moc. Pieśń demonicy była jak echo wiatru niosącego się po dolinie. Żałosna, ale przepełniona żarem i magią. Góral w końcu zlitował się i oddał czapkę dziwożonie. W końcu na cóż mu ona była? Gdy to zrobił, głos zniknął, a od tamtej pory jego pole rodziły najlepsze plony w całej wsi.
Jaskinia pod Małą Górą
Miejscowi do dziś pokazują skałę nad rzeką, gdzie ponoć znajduje się wejście do jaskini dziwożony. Podczas bezksiężycowej nocy, z wnętrza ziemi dobiega cichy szept i delikatny dźwięk dzwonków. Niektórzy mówią, że to Marysia, która po śmierci stanęła na straży świata ludzi i duchów, które pamiętają czasy sprzed pierwszej modlitwy.





