Przejdź do treści

Kikimora w Twoim domu. Słowiański demon pod dachem

Słyszysz kroki? Ciche, niepozorne, niepokojące. Wiesz, że to nie mysz. To nie jest też sen. A szkoda. To kikimora. Istota, która od wieków żyje obok ludzi. W ich domach, cieniach i umysłach. Czym jest to niezwykłe stworzenie z mitologii słowiańskiej?

Jak wygląda kikimora?

Opisy kikimory różnią się między sobą, ale zawsze łączy je jedna rzecz. Niepokojąca bliskość… człowieka? Ta bestia ze słowiańskiego bestiariusza najczęściej przedstawiana jest jako drobna, wychudzona istota o nieco ludzkiej sylwetce, pochylonym ciele i zbyt długich rękach. Jej twarz bywa poorana zmarszczkami jak kora drzewa, a oczy lśnią bielą w półmroku. Jasne włosy są rzadkie i poplątane jak włókna lnu. Bywają długie lub krótkie, a czasem w ogóle ich nie ma.

Czasem przypomina człowieka, ale niejednokrotnie ma w sobie coś zwierzęcego. Ptasie rysy, kurzą głowę, łapy zamiast stóp. Może także stanowić zdeformowaną hybrydę człowieka ze zwierzęciem. Ma w sobie coś nieopisanego. Ludzie są przyzwyczajeni do rozmaitych potworów, ale to niepozorna kikimora budzi uczucie… niewygody. Szczególnie że to nie jest jakaś odległa istota zza oceanu, o której czyta się jedynie w bestiariuszach. To realna sąsiadka ludzi, często zamieszkująca ich własne domy.

Przerażająca mieszkanka słowiańskiego świata

W wierzeniach dawnych Słowian kikimora nie była bajką ani wymysłem na dobranoc. I nic w tym dziwnego, bo to byt rzeczywisty, obecny i namacalny, choć trudny do uchwycenia. Jest częścią domowego ekosystemu, czymś pomiędzy duchem opiekuńczym a zwiastunem niepokoju i siewcą chaosu.

Ta tajemnicza istota nie przychodzi z zewnątrz jak większość duchów czy demonów. Ona raczej… wyrasta. Z zaniedbania, z kłótni, z braku szacunku dla przestrzeni, która ma chronić. To właśnie ten niepokój budzi w niej to, co najgorsze. Co ciekawe, jeśli w domu panuje zgoda i porządek, to kikimora nadal może tam mieszkać, ale zmienia się jej charakter oraz zachowanie.

Zwyczaje i zachowanie kikimory

Kikimora jest stworzeniem nocnym. Gdy ludzie zasypiają, ona zaczyna swój cichy obchód. Czasem słychać niepozorne skrobanie, stukanie, a nawet śmiech czy płacz. Zwykle przypisujemy to myszom, myślimy że to wytwór sennych marzeń albo coś zastukało za ścianą u sąsiada. Prawda bywa zbyt niepokojąca, by ją zaakceptować. Jeśli gospodarstwo jest zadbane, a domownicy żyją w zgodzie, kikimora może żyć między nimi. Wtedy pozostaje niemal niezauważona. Ba! Nawet można ją określić jako opiekuńczego demona. Pomaga, pilnuje bezpieczeństwa, sprząta i splata nici losu tak, by kolejny dzień nie przyniósł nieszczęścia.

Wystarczy jednak chwila chaosu. Zaniedbanie porządków, hałas, gniew, kłótnia domowników czy zlekceważenie domowego ogniska. Wtedy kikimora staje się uciążliwym demonem słowiańskim. Pląta przędzę i kable od słuchawek, tłucze naczynia, budzi dzieci, sprowadza koszmary i powoduje nocne paraliże. Czasem nawet siada na piersi śpiącego. W ten sposób odbiera mu oddech i spokój, zostawiając po sobie jedynie lęk, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Z pewnością znasz to uczucie.

Szczodre Gody, czyli narodziny małych potworów

W życiu kikimory szczególnym czasem są Szczodre Gody, święto obchodzone przez Słowian jeszcze na długo przed chrystianizacją. To właśnie wtedy granice między światami stają się cienkie jak wiosenne pozostałości lodu na rzece. W tym okresie kikimora może wydać na świat potomstwo.

Narodziny te nie mają nic wspólnego z czułością znaną ludziom. Kikimora jest opiekuńcza na swój nietypowy sposób. Mianowicie, natychmiast po urodzeniu wypędza swoje dzieci z domu, żeby nauczyły się żyć. Małe, złośliwe istoty trafiają na podwórko, skąd ruszają na poszukiwanie nowych schronień. Wpychają się do obcych budynków, cudzych domów, a nawet stajni, restauracji czy sklepów. Wszędzie tam, gdzie mogą się zadomowić i rozpocząć własne, drobne panowanie.

Kikimora w słowiańskim bestiariuszu i naszych domach

słowiańskim bestiariuszu kikimora zajmuje osobliwe miejsce. Nie mieszka w lesie jak leszy ani w wodzie jak topielica. Jej naturalnym środowiskiem są ludzkie domy. Belki stropowe, progi, przestrzeń za piekarnikiem, zapomniane kąty… Jest jak pasożyt i strażnik jednocześnie, który reaguje na warunki stworzone przez domowników.

Dlatego dawni Słowianie traktowali kikimorę jak dzikie zwierzę, którego nie da się oswoić, ale można z nim współistnieć. Wystarczy dbać o porządek, ciszę, pokój i rytuał codzienności. Kikimora nie znosi chaosu, choć się nim karmi i agresywnie reaguje na jego przejawy. Warto o tym pamiętać.

Obecnie mało ludzi wierzy w istnienie kikimory, choć ich obecność przetrwała w języku, kulturze i zbiorowej pamięci. Te niezwykłe stworzenia są echem dawnych lęków, ucieleśnieniem nocnych dźwięków i niepokojów, które pojawiają się wraz ze zgaśnięciem świateł. Kikimora jednak nie odeszła. Wciąż mieszka w domach, choć zwykle jej nie widzimy.

Podziel się magią
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z fantastycznych ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaga nam w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne. Dzięki temu jesteśmy w stanie skuteczniej je rozwijać i sprawiać, że Twoje wrażenia będą znacznie lepsze.