Przejdź do treści

Odkryj, skąd się biorą rusałki. Poznaj smutną historię Mili

W słowiańskich borach, tam gdzie mgła oplata drzewa srebrzystym welonem, kryje się opowieść, która od wieków porusza serce. To historia o miłości dziewczyny do lasu i bezlitosnej ciszy drzew. Skąd biorą się rusałki i dlaczego ich serca skrywają smutek?

Dziewczyna, która rozmawiała z lasami

Nazywała się Mila. Imię miała lekkie jak liść klonu unoszony przez wiosenny wiatr. Dorastała na skraju prastarego boru, gdzie każda ścieżka pamiętała jej niezliczone kroki. Ptaki śpiewały jej imię, gdy z rozwianymi włosami biegła przez leśne polany.

Starszyzna powtarzała, by uważała na las o zmierzchu. Ponoć dzieją się tam rzeczy straszne, gdy wybije godzina duchów. Miła jednak wierzyła, że drzewa nie skrzywdzą nikogo, kto wsłucha się w ich szept. I tak, dzień po dniu, spędzała tam coraz więcej czasu, karmiona ciekawością i cichym pragnieniem czegoś większego.

Nie wiedziała jeszcze, że las też ją słyszy.

Przerażająca cisza lasu

Pewnego czerwcowego wieczora, gdy księżyc wznosił się w swej pełni nad horyzontem, Mila ruszyła w stronę strumienia. Szła tam zawsze, by zbierać miętę i wodne zioła. Tego dnia świat wydawał się jednak inny. Jakby bardziej naprężony, jak łuk tuż przed wypuszczeniem strzały. W powietrzu panowała niepokojąca atmosfera.

Woda lśniła jak płynne szkło. Mila pochyliła się, by zaczerpnąć jej w dłonie. Wtedy gwałtownie zapadła cisza, która zmroziła dziewczynie krew w żyłach. Była gorsza niż jakikolwiek dźwięk. Czuła na plecach wzrok. Zimny, nieobecny, ale uważny. Jakby sam Księżyc zwrócił na nią swe spojrzenie.

Za plecami Mili zadrżały trzcinowe liście. Ktoś stał na granicy cienia i księżycowego blasku.

Zdrada, której nikt nie przewidział

Wioska, choć spokojna, skrywała ludzi, którzy zazdrościli Mili jej lekkości, urody i tego dziwnego blasku towarzyszącego każdemu jej spojrzeniu. Jednym z tych ludzi był Wronimir. Chudy, ponury młodzieniec, który nie potrafił przeboleć odmowy ręki Mili.

Tamtego dnia poszedł za nią do lasu, a towarzyszył mu gniew, zazdrość i niechęć, które wdzierały się głęboko w duszę jak cierń ostrokrzewu. Chciał jedynie ją przestraszyć. Tak to sobie tłumaczył. Nie pragnął nikogo skrzywdzić. Chciał pokazać Mili, że nie jest nieśmiertelną ulubienicą boru. Że nikt jej nie obroni w środku lasu.

Wronimi wyskoczył gwałtownie zza drzew, wydając z siebie przerażający krzyk. Dziewczyna cofnęła się trwożnie. Jak się okazało, postąpiła o krok za daleko. Wilgotny brzeg ustąpił pod jej ciężarem i zimna woda otuliła Milę. Chwyciła ją bezlitośnie, wciągając w swoje głębiny.

Wronimir uciekał.
Las zapamiętał.

Przebudzenie wśród srebrzystej mgły

Mila nie pamiętała momentu, gdy utonęła. Pamiętała natomiast chłód, który temu towarzyszył. Chłód, który wkradł się do ciała, otulił mięśnie i kości, rozrywał wspomnienia i na nowo je sklejał. Nigdy jednak nie były już takie same.

Gdy otworzyła oczy, świat był jasny, choć panowała noc. Mgła przybierała fantazyjne wzory, a na skórze Mili błyszczały wątłe światełka, jakby ktoś rozsypał na niej drobne gwiazdy. Dziewczyna z przerażeniem zauważyła coś… niezwykłego.

Nie oddychała.
Nie musiała. I już nigdy nie będzie musiała.

Obok niej unosiły się inne sylwetki. Smukłe i blade. Patrzyły na nią z łagodnością i czymś jeszcze… czymś, co przypominało współczucie.

– Jesteś jedną z nas – wyszeptała najbliższa zjawa głosem przypominającym szum wody, a Mila wiedziała, że to prawda.

Mila… a może już nie Mila? Dziewczyna spojrzała na swoje odbicie w strumieniu. Jej oczy były szkliste. Zbyt jasne. Zbyt nieruchome. Włosy falowały lekko, jakby żyły własnym życiem. Skóra jaśniała zielonkawą poświatą. Znała słowiańskie mity. Wiedziała, co się stało. Wiedziała, kim jest. Tej nocy stała się rusałką.

Krzywdy, które nigdy nie zostaną zapomniane

Rusałki były piękne, ale ich piękno miało ostrą krawędź. Niosły w sobie wspomnienia krzywdy i pragnienie sprawiedliwości. Tego, który je skrzywdził, las wydawał w ich ręce bez najmniejszego oporu.

Tej nocy Wronimir długo nie mógł zasnąć. Wciąż słyszał delikatny, zwiewny i pełen radości śmiech. Radości, której nie mógł znieść. Gdy postanowił wyjść z chaty, drzwi same się uchyliły, jakby coś zapraszało go w mrok. Taniec rusałek był piękny, dopóki trwał. Śmiertelny, gdy się kończył. Mila wymierzyła sprawiedliwość zgodnie z pradawnym prawem, którego ludzie już nie pamiętają.

Słowiańskie mity opowiadają, że jeśli latem przejdziesz obok spokojnego strumienia i zobaczysz tajemniczą postać kobiety siedzącą na kamieniu, nie powinieneś zbyt szybko odwracać wzroku, by jej nie urazić. To może być rusałka, która wciąż pamięta, że kiedyś była ludzką dziewczyną. Ona nie pragnie krzywdzić. W każdym razie nie każdego. Pragnie jedynie wymierzyć sprawiedliwość, a las mówi jej, kto zasłużył na karę. Jak czyste jest Twoje sumienie?

Nie zwlekaj zbyt długo.

Podziel się magią
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z fantastycznych ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaga nam w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne. Dzięki temu jesteśmy w stanie skuteczniej je rozwijać i sprawiać, że Twoje wrażenia będą znacznie lepsze.