Karczma miała być tylko przystankiem po drodze, ale jeden kufel zamieniał się w kolejny, pieniądze znikały, a spokojny i uczciwy człowiek wdawał się w bójkę. Winny? Oczywiście nie człowiek. Całą winę ponosił piwosznik, demon pijaństwa.

Demon pijaństwa w wierzeniach Słowian. Kim jest piwosznik?
Droga do domu prowadzi obok karczmy i człowiek nie zamierza się tam zatrzymywać. W domu czeka na niego rodzina i obowiązki, a ciężko zarobione pieniądze głupotą byłoby po prostu przepuścić na chwilową iluzję przyjemności. Wtedy jednak na drodze staje postać, której nikt inny zdaje się nie zauważać. W dodatku nadwyraz charyzmatyczna jest to istota, a jej słowa o tym, że kufel piwa pomoże się odprężyć i uporządkować myśli wydają się logiczne. Po kilku godzinach okazuje się jednak, że rozsądek zniknął jeszcze przed drzwiami karczmy.
Piwosznik, nazywany też piwoszkiem lub diabłem piwnym, jest postacią związaną, jak można się domyślić po nazwie, z karczmami i piwem. Według opisów wabił ludzi do zajazdów i karczm, gdzie nakłaniał ich do kolejnej kolejki. W rezultacie prowadził też do utraty pieniędzy i wszczynania bójek, które czasem mogły skończyć się śmiercią.
Sprytny sposób działania piwosznika
Demon pijaństwa nie musiał nikogo porywać ani używać nadprzyrodzonej siły, bo doskonale odwoływał się do pragnień ludzi. Wystarczyło kilka słów, by przekonać nieszczęśnika, że naprawdę chce skosztować tego piwa. Demon zapędzał wybrane osoby do karczmy, a później sprawiał, że nie byli oni w stanie przerwać zabawy i wrócić do domu. W popularnych opisach jego ofiarami zostawali przede wszystkim ludzie ze słabą wolą. Tych odporniejszych demon zostawiał w spokoju. W końcu, po co miałby się męczyć, skoro słabych nigdy nie brakowało?
Za pierwszy wypity kufel piwa z łatwością można wziąć na siebie odpowiedzialność. Ale za piąty kufel i połamany stół? To już z pewnością piwosznik, bo jakżeby inaczej? Tym bardziej że człowiek następnego ranka nic nie pamiętał, a problemów z pamięcią przecież nie ma.
To jeszcze nie koniec problemów z tym słowiańskim demonem, bo piwosznik był widoczny jedynie dla tej osoby, której postanowił się ukazać. Ofiara więc widziała istotę i słyszała jej namowy, a dla wszystkich innych sprawca późniejszego zamieszania po prostu nie istniał. Nie to, że nie wierzyli w jego istnienie, ale nie widzieli, że demon przyszedł.
Wygląda piwosznika w wierzeniach Słowian
Współczesne ilustracje pokazują małego rogatego chochlika siedzącego na ramieniu pijanego człowieka. W opisach natomiast pojawia się niewielki, wesoły chochlik, który wskakuje człowiekowi za kołnierz i stamtąd namawia do zamówienia kolejnego kufla piwa. Ten obraz został spopularyzowany przez współczesne bestiariusze słowiańskie, w tym m.in. bestiariuszu słowiańskim autorstwa Pawła Zycha i Witolda Vargasa.
Zresztą wygląd nie ma tu aż takiego znaczenia. W końcu widzi go jedynie ofiara demona. Wszyscy inni patrzą, jak samotny człowiek siedzi przy pustym stole albo przy barze i mamrocze coś do siebie, co jakiś czas zamawiając kolejne piwo.
Pijany człowiek to dla piwosznika za mało
W ludowych wyobrażeniach piwosznik był zadowolony, że człowiek wypije jeden kufel więcej niż planował. To jednak nie wystarczyło. Działanie demona miało prowadzić do coraz większego upojenia i utraty kontroli nad sobą, a w efekcie też do kolejnych nieszczęść. Pijany wędrowiec wydawał pieniądze i wdawał się w kłótnie oraz bójki. Piwosznik więc był demonem pijaństwa, ale uosabiał cały łańcuch konsekwencji związanych z pijaństwem, a nie sam alkohol. Opowieść o piwoszniku ma więc niemal moralizatorski charakter, bo karczma nie jawi się jako miejsce zguby, a problemem jest właściwie sam człowiek i jego zachowanie.
Karczma jako wylęgarnia demonów
Karczma miała w folklorze szczególny charakter, bo była miejscem spotkań i zabawy, ale też awantur i bójek. Idealne miejsce dla demona. Chrześcijańska kultura ludowa bardzo często wiązała karczmy z pokusą i grzechem, a diabeł pojawiał się w opowieściach jako kompan pijaków albo muzyk podczas zabawy. Piwosznik doskonale wpisuje się w ten obraz, choć nie jest typowym diabłem wymagającym paktów podpisanych krwią. On po prostu pyta, czy masz ochotę na jeszcze jedno piwo.
Piwosznik a białoruski opiwień
Bardzo interesującą analogią do polskiego piwosznika można znaleźć w białoruskim folklorze, gdzie występował demon nazywany opiwieniem albo apiwieniem. Jest to istota niezwykle podobna do piwosznika, ale opisana jest znacznie dokładniej. Opiwień pojawia się podczas uczt, by zasiąść na końcu stołu i obserwować, ile piją uczestnicy zabawy. Osoby pijące za mało nakłaniał, by nieco bardziej się postarały, a pijanymi chętnie się bawił, najczęściej podjudzającdo awantur i przewracając ich. Tutaj jednak pojawia się istotna różnica: opiwienia widzieli wszyscy, którzy byli wystarczająco pijani.
Opiwień jest niewielkim demonem pokrytym ciemną sierścią, z ryjkiem, małymi rogami, kopytami i zakręconym ogonem. Sam też uwielbia alkohol. Pije bez końca, chociaż nigdy nie jest pijany. A wielu upić go próbowało! Podobieństwo do piwosznika jest więc uderzające, choć to dwie odrębne istoty wywodzące się z różnych kultur.
Czy piwosznik naprawdę należał do dawnych wierzeń Słowian?
Szczerze mówiąc, ciężko to stwierdzić, bo w dawnych źródłach nie występuje. Pojawia się głównie w Wielkiej księdze demonów polskich Barbary i Adama Podgóskich. To właśnie do niej odwołują się późniejsze publikacje związane z demonologią słowiańską. Z pewnością jednak można stwierdzić, że jest to demon z polskich wierzeń ludowych.
W porównaniu ze strzygami czy rusałkami, piwosznik jest niemal komiczną postacią. Mały diabeł prowadzący człowieka do karczmy brzmi jak satyryczna opowieść. Za tymi historiami kryje się jednak realny problem, bo piwosznik symbolizował utratę kontroli. Moment, w którym zabawa zamieniała się w pijaństwo. To z kolei prowadziło do utraty pieniędzy, awantur, bójek, zaniedbania gospodarstwa i kłótni rodzinnych. Na domiar złego rodzina nie widziała demona. Nie widział go też karczmarz ani sąsiedzi. Widział go tylko człowiek, który nie mógł przestać pić.
Dodaj Kroniki do preferowanych źródeł Google





