Motyw wybrańca od lat dominuje w fantasy. Problem w tym, że proroctwa, tajemnicze znaki i bohater, który jest wyjątkowy od urodzenia, coraz częściej brzmi jak inna wersja tej samej historii. Dlatego warto się zastanowić, jak stworzyć wybrańca, który wniesie powiew świeżości.

- Jak stworzyć wybrańca i uniknąć kliszy?
- Dlaczego motyw wybrańca jest popularny?
- Bohater wyjątkowy bez wysiłku
- Czy proroctwo naprawdę jest potrzebne?
- Wybraniec musi ratować świat! A jeśli jednak nie musi?
- Jak stworzyć wybrańca, który jest ciekawy?
- Jaka jest cena bycia wybrańcem?
- Świat się kręci, ale nie wokół wybrańca
- Jak stworzyć wybrańca, który… nie ratuje?
- Jak stworzyć wybrańca unikając kliszy?
Jak stworzyć wybrańca i uniknąć kliszy?
Motyw wybrańca jest jednym z fundamentów fantasy. Bohater wyznaczony przez los, bogów albo jakieś proroctwo pojawia się w twórczości fantasy od dziesięcioleci. Problem polega na tym, że współcześnie znamy ten schemat niemal na pamięć. Gdy na początku powieści pojawia się sierota z tajemniczym medalionem albo blizną, wiele osób odruchowo przewraca oczami. No ale to nie znaczy, że motyw Wybrańca jest zły. Nadal może być znakomitym wyborem, ale wymaga nieco większej świadomości niż dawniej, gdy był to pomysł świeży. Współczesne fantasy nie potrzebuje kolejnego bohatera, który “jest wyjątkowy, bo tak mówi przepowiednia”. Warto raczej zwrócić się w stronę postaci, która naprawdę coś wnosi do historii.
Problem nie tkwi w samym archetypie wybrańca, lecz w traktowaniu go jak gotowego przepisu na bohatera fantasy.
Dlaczego motyw wybrańca jest popularny?
Motyw wybrańca działa odwołuje się do starych archetypów obecnych w mitologiach świata. Bohater przeznaczony do wielkiego celu pojawia się niemal wszędzie i zwykle jego pojawieniu się towarzyszą “znaki”, choć nie jest to regułą. Przykładów archetypu wybrańca nie trzeba daleko szukać: Harry Potter, Neo z “Matrixa”, Frodo Baggins z “Władcy Pierścieni”, Jezus, król Artur z mitologii celtyckiej, Cuchulainn, Herakles, Gilgamesz…
W tym miejscu, zanim przejdziemy dalej, warto przypomnieć sobie krótki opis archetypu wybrańca. Jest to postać, która w jakiś sposób została wybrana lub naznaczona przez los albo siły wyższe. Zwykle dopiero z biegiem historii dowiaduje się o swoim powołaniu. Chociaż początkowo odrzuca ciążące na nim brzemię lub zwyczajnie nie daje mu wiary, to następuje stopniowa transformacja i rozwój bohatera, dzięki czemu jest on w stanie uratować świat lub społeczeństwo. No i pogodzić się ze swoim losem. Od reszty postaci często odróżniają go jakieś relikty, artefakty, specyficzne cechy czy znamiona albo blizny.
Teraz śmiało możemy iść dalej i ustalić, że wybraniec dobrze współpracuje z klasyczną strukturą fantasy, ponieważ pozwala łatwo połączyć wiele motywów, takich jak proroctwa, wielkie wojny, historie świata, religie i konflikty dobra ze złem. Czy biorąc to wszystko pod uwagę, zaskakuje fakt, że jest to jeden z najpopularniejszych archetypów postaci fantasy?
Tutaj pojawia się jednak drobny problem, bo przez lata wielu twórców zaczęło zwyczajnie kopiować te same rozwiązania. Tajemnicze pochodzenie, ukryta moc, mentor ginący w połowie historii, proroctwo i obowiązkowo antagonista obsesyjnie ścigający bohatera. Po jakimś czasie ekscytacja odbiorcy może osłabnąć, bo jest niemal pewne, dokąd to wszystko zmierza. Dlatego warto obrać nieco inny kierunek albo przynajmniej spróbować odejść od najbardziej oczywistych rozwiązań.
Bohater wyjątkowy bez wysiłku
Jedną z najbardziej wyeksploatowanych klisz fantasy jest wybraniec, który jest ważny wyłącznie dlatego, że… taki się urodził. Nie musi na nic zasłużyć, nie musi się niczego specjalnego nauczyć, ani nic zrobić. Nie musi nawet zbyt wiele rozumieć, a wszystkie błędy uchodzą mu bez konsekwencji. Świat wygina się wokół niego i wszystko dopasowuje się do wybrańca. Jeśli definiuje go jedynie przeznaczenie, a bohater nie rozwija się, nie podejmuje trudnych decyzji, nie doświadcza bolesnych porażek, a wszystko uchodzi mu płazem, to właściwie… przestaje mieć znaczenie, bo cokolwiek zrobi, to będzie ok.
Znacznie ciekawiej działa wybraniec, który nie jest gotowy na swoją rolę albo się jej sprzeciwia. Ktoś, kto musi nauczyć się odpowiedzialności, ponosi konsekwencje swoich działań i nie zawsze odnosi sukces. Wie, czym jest strata (często spowodowana błędnymi decyzjami) i bez względu na wszystko, stara się pozostać sobą. Rozwija się, uczy, żyje. Bo wyjątkowość postaci powinna wynikać nie tylko z przepowiedni, ale też z charakteru. To właśnie wybory tworzą bohatera, a nie znak na głowie świecący w co trzecią pełnię parzystego roku.
Czy proroctwo naprawdę jest potrzebne?
Wielu twórców automatycznie łączy motyw wybrańca z proroctwem. Tymczasem nie zawsze jest to konieczne, a tym bardziej że źle napisane przepowiednie mogą odebrać historii część napięcia. Jeśli od początku wiadomo, że bohater wygra, bo tak jest w przepowiedni, to… ze sporą dozą pewności można założyć, że tak się stanie. W tym momencie emocje trochę osiadają. A co, jeśli to właśnie proroctwo jest największym źródłem niepewności?
Przepowiednia może być niejednoznaczna, błędnie zinterpretowana, niepełna albo zmanipulowana. Być może nikt nie zna jej oryginalnego brzmienia, a przekazywana ustnie została zniekształcona? Oczywiście trzeba to jakoś zaznaczyć, żeby czytelnik/gracz nie wziął tego za “ostateczną” wersję. Czasem bohater nie jest wybrańcem, choć ludzie desperacko w to wierzą, bo potrzebują symbolu i nadziei. Być może prawdziwy wybraniec nigdy się nie pojawił, a całe społeczeństwo od pokoleń żyje w cieniu przepowiedni, która miała się spełnić, ale nigdy tego nie zrobiła.
Wybraniec musi ratować świat! A jeśli jednak nie musi?
Fantasy przez lata przyzwyczaiło nas do tego, że wybraniec ratuje świat przed wszelakim złem. Problem w tym, że skala konfliktu bywa przytłaczająca i bohater traci ludzkie cechy. Żeby stworzyć świetną historię, wcale nie trzeba sięgać po koniec świata. Mniejszy, bardziej osobisty konflikt bywa lepszy. Wybraniec, zamiast całego świata, może ratować zakon, gildię, rodzinę, miasto albo garstkę ocalałych. Może walczyć z systemem, tradycją albo własnym przeznaczeniem. Wrogiem niekoniecznie musi być mroczny bóg z siódmego kręgu piekła z ognistą koroną na głowie i zastępem nieumarłych sług. Im bardziej osobisty staje się konflikt, tym łatwiej zachować człowieczeństwo bohatera, a co za tym idzie – emocjonalne zaangażowanie odbiorcy.
Jak stworzyć wybrańca, który jest ciekawy?
Najlepszym sposobem na odświeżenie motywu jest zadawanie niewygodnych pytań. Co w sytuacji, gdy wybraniec odrzuci swoją rolę i po prostu pójdzie w inną stronę? Zamiast walczyć ze złem, zacznie uprawiać ziemię? Jak w takiej sytuacji potoczy się historia? Co, jeśli do miana wybrańca pasuje kilku kandydatów? A jeśli proroctwo nie jest prawdziwe? A może “ocalenie świata” oznacza sprowadzenie zagłady na połowę populacji? W ten sposób nie tylko lepiej zrozumiesz tworzoną postać, ale też sprawdzisz, czy cała historia w ogóle ma sens.
Dróg do stworzenia postaci wybrańca jest naprawdę wiele. Co jednak, jeśli sam wybraniec jest tylko wytworem cudzych planów? Przepowiednia mogła zostać sfabrykowana, a wskazana przez nią osoba stać się pionkiem w rękach kapłanów albo władców. Można też pójść w zupełnie innym kierunku i uczynić bohatera wybrańcem z przypadku. Wystarczy, że znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Ktoś coś zobaczył, ktoś coś powiedział i nagle wokół zwykłego człowieka zaczęła narastać legenda. Ludzie zaczęli przypisywać mu znacznie większe znaczenie, niż miał w rzeczywistości, a oczekiwania innych uczyniły z niego symbol.
Ciekawym sposobem jest też odwrócenie perspektywy. Zamiast skupić się na wybrańcu, można pokazać ludzi żyjących obok niego. Miejskiego gwardzistę, który ma dość chaosu, jaki wybucha wokół wybrańca. Kapłankę, która zaczyna wątpić w sens tego wszystkiego. Jak wybrańca widzą jego przyjaciele? Tu może pojawić się lojalność, wsparcie, zazdrość, zdrada, pomoc… Historia przestaje dotyczyć jednego bohatera, a zaczyna być opowieścią o całym świecie fantasy.
Jaka jest cena bycia wybrańcem?
W wielu historiach bycie wybrańcem przypomina złapanie niespodziewanego bonusu do statystyk. Bohater otrzymuje moce, wsparcie, podziw, czasem też bogactwo. Tymczasem rola wybrańca powinna być przede wszystkim ciężarem fizycznym i psychicznym. Wybraniec może żyć pod nieustanną presją oczekiwań. Ludzie mogą widzieć w nim symbol, a nie człowieka. Tym samym wybraniec, nawet jeśli jest otoczony ludźmi, staje się samotny. Najmniejszy błąd zyskuje rangę katastrofy.
– Widzieliście to?! Wybraniec kichnął podczas przemówienia króla! Potrzebujemy nowego władcy, który nie sprowadzi na nas zguby!
Wybraniec nie powinien dostawać nadmiernych nagród za to, że został wybrany. Jego przeznaczenie jest bardziej więzieniem, które zamyka go w narzuconej z góry roli. I to właśnie ona jest jednym z głównych wrogów bohatera.
Świat się kręci, ale nie wokół wybrańca
Świat istnieje tylko po to, by mógł w nim istnieć wybraniec. Trochę słabo, nie? Wszystkie wydarzenia dotyczą wybrańca, wszyscy bohaterowie poboczni skupiają się na nim, a królestwa czekają latami, aż ten dzieciak odkryje swoje przeznaczenie i w końcu coś zrobi. Tymczasem wiarygodny świat fantasy powinien żyć własnym życiem. Ludzie zawsze mają interesy do załatwienia, a wojny są niezależne od bohatera. Szczególnie gdy nie każdy wierzy w przepowiednię. To bardzo ważne, bo im świat mniej przypomina scenariusz pisany pod jedną postać, tym prawdziwsza staje się opowieść. Wybraniec może zmieniać losy świata, ale świat nie powinien czekać bezczynnie, aż wybraniec odkryje swoje przeznaczenie.
Jak stworzyć wybrańca, który… nie ratuje?
Jednym z ciekawszych pytań jest to, czy wybraniec musi być dobry. Przepowiednia zwykle zakłada, że wybraniec ocali świat. Tylko co, jeśli on tego nie chce, ma inne plany albo zwyczajnie pomylił się i nie zrozumiał swojej roli w tej historii? Bohater może być moralnie niejednoznaczny, egoistyczny albo stopniowo zmieniać się pod wpływem własnej mocy (w dowolną stronę). Może dojść do wniosku, że jedynym sposobem uratowania królestwa jest… jego zniszczenie i odbudowanie. Może też odkryć, że przepowiednia została przekształcona przez wysoko postawionych ludzi, a celem było doprowadzenie do konkretnych wydarzeń. W takich sytuacjach motyw wybrańca przestaje być baśnią o bohaterskim bohaterze, a staje się historią o władzy, wierze i człowieczeństwie.
Jak stworzyć wybrańca unikając kliszy?
Najważniejsza jednak pozostaje jedna rzecz: nie traktować archetypu wybrańca jak gotowego schematu. Wybraniec nie czyni historii interesującą, jeśli jego motyw zostanie skopiowany z dziesiątek innych powieści fantasy. Jak świat reaguje na przepowiednie? Jakie konsekwencje mają wyjątkowe zdolności wybrańca? Czy istnieje ryzyko porażki? Czy przepowiednia jest dosłowna, czy metaforyczna? Bohater dokonuje prawdziwych wyborów, czy tylko dostosowuje się do fabuły?
Jeśli chcesz stworzyć wybrańca i świat fantasy, nie musisz unikać znanych motywów. Absolutnie nie. Ale nadawaj im życie, bo nawet najbardziej klasyczny wybraniec może być interesującą postacią, jeśli zapamiętasz, że odbiorca szuka człowieka stojącego pośrodku świata, który oczekuje od niego rzeczy większych, niż jest w stanie udźwignąć.





