Cicha to słowiański demon, który pojawia się bez ostrzeżenia, najczęściej pod postacią małej dziewczynki. Jej dotyk przynosi śmierć. W polskich opowieściach stała się przerażającym uosobieniem moru dotykającego dzieci.

Kim była cicha w słowiańskich wierzeniach?
Przed przybyciem cichej wieś wyglądała całkowicie zwyczajnie. Dzieci bawiły się przed domem, a ptaki śpiewały w sadzie. Ludzie wracali z pól po całym dniu ciężkiej pracy i nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. Przybrała postać małej dziewczynki, której nikt nie rozpoznawał. Gdy przeszła, wszystko milkło.
Cicha była demonem morowego powietrza i personifikacją choroby, szczególnie kojarzoną z nagłą śmiercią dzieci. Według zachowanych opisów miała przychodzić niepostrzeżenie, a dzieci, które dotknęła stalową rózgą, niemal natychmiast umierały. Jej imię tłumaczono właśnie sposobem działania, bo poruszała się bezszelestnie, “po cichu” i nic nie zwiastowało jej przyjścia.
Nie jest to jednak demon dobrze udokumentowany we wczesnośredniowiecznych źródłach o religii Słowian. Informacje o niej pochodzą głównie z późniejszych opracowań demonologii ludowej. Dlatego bezpieczniej traktować ją jako postać polskiego i słowiańskiego folkloru demonicznego, bez usilnych prób rekonstruowania jej przedchrześcijańskiego mitu, którego po prostu nie znamy.
Jak wyglądała cicha?
Większość demonów kojarzy się z przerażającą postacią i długimi zębami albo szponami. Cicha wygląda zupełnie inaczej, ale to właśnie pozorna niewinność tej mitologicznej istoty jest tak niepokojąca. Opisywano ją zwykle jako niewysoka, młodą dziewczynkę o ciemnych lub kruczoczarnych włosach, śniadej cerze i dużych oczach. Nosiła białą szatę, na głowie miała wianek z maków, a jej warkocz był przewiązany czerwoną wstążką. W ręku trzymała charakterystyczny stalowy pręt albo rózgę.
Biała suknia i młody wygląd nie wzbudzają strachu, ale obok nich pojawia się czerwony mak, kolor krwi i stalowy pręt, tak bardzo niepasujący do wizerunku niewinnej istoty. Cicha nie przypominała więc potwora, przed którym trzeba natychmiast uciekać, a wręcz mogła wzbudzić zaufanie i zachęcić dzieci, by się do niej zbliżyły.
Skąd nazwa cichej?
Nazwa demona doskonale odpowiada sposobowi, w jaki wyobrażano sobie jego działania. Cicha przychodziła bez hałasu i niespodziewanie, nie dając ofierze czasu na przygotowanie się czy ucieczkę. Takie wyobrażenie doskonale oddaje sposób, w jaki dawniej postrzegano epidemie i nagłe choroby. Człowiek mógł wieczorem wydawać się w pełni sił, a następnego dnia gwałtownie zachorować. Było to szczególnie dramatyczne w przypadku dzieci, których organizmy były bardziej narażone na infekcje i późniejsze komplikacje.
W końcu nie było wiadomo o wirusach i bakteriach, a ludzie nie znali dokładnych mechanizmów zakażenia czy okresu inkubacji choroby, która mogła sprawiać wrażenie czegoś, co wchodzi po cichu do domu.
Cicha to słowiański demon morowego powietrza
Określenie “morowe powietrze” przez stulecia wiązało się z epidemiami i masowo występującymi chorobami. Jeszcze zanim poznano drobnoustroje, jedną z popularnych prób wyjaśnienia zaraz była teoria mówiąca o zepsutym powietrzu. W ludowych wyobrażeniach epidemia bardzo łatwo mogła zostać przedstawiona jako istota przemieszczająca się między miejscowościami.
Cicha należała właśnie do takich słowiańskich demonów roznoszących chorobę. W opracowaniach często jest zestawiana z morowymi dziewicami, które również personifikowały zarazę i mogły przyjmować postać młodych kobiet. Cicha miała jednak nieco węższy charakter, bo łączono ją głównie ze śmiercią dzieci.
Warto o tym pamiętać, bo demonologia słowiańska wiążąca się z chorobami była dość bogata i obejmowała więcej niż jednego demona. Epidemia mogła być wspomnianą przed chwilą morową dziewicą, śmiercią, powietrzem, niewidzialną siłą, cichą, albo inną konkretną postacią pukającą do drzwi domu.
Miejsce, przez które przeszła cicha
Obecność cichej wiąże się z towarzyszącą jej aurą, bo tam, gdzie się pojawi, usychają rośliny, a ptaki i owady milkną. W powietrzu często ma unosić się zapach śmierci i rozkładu. Świat wokół niej zamierał. Taki obraz bardzo mocno działa na wyobraźnię. Cisza w przyrodzie rzeczywiście może być niepokojąca i zawsze coś oznacza. W opowieściach o cichej stawała się śladem pozostawionym przez zarazę.
Jednym z najbardziej osobliwych elementów jej legendy jest związek z grobami. Według późniejszych opisów cicha odwiedzała cmentarze i rozkopywała stare mogiły, z których wydobywała kości. Motyw ten naturalnie łączy słowiańskiego demona choroby ze śmiercią. Cmentarz to miejsce, w którym skutki epidemii stawały się bardzo widoczne, a podczas epidemii liczba pochówków mogła gwałtownie wzrastać. Nic więc dziwnego, że w ludowej wyobraźni personifikacja moru zaczęła pojawiać się też między grobami.
Pozostaje pytanie: dlaczego cicha wydobywała kości, a czasem przekładała je między grobami? Współczesne interpretacje próbujące przypisywać temu skomplikowany rytuał czy magiczne znaczenie wykraczają poza zachowane informacje. Czasami folklor pozostaje pewne pytania bez odpowiedzi. To właśnie jeden z takich przypadków.
Czy cicha i morowa dziewica to ta sama postać?
Cicha i morowa dziewica należą do podobnego świata, ale nie są tym samym. Morowa dziewica była szerzej rozpowszechnioną personifikacją epidemii, przedstawioną zazwyczaj jako kobieta przemierzająca wsie i przynosząca chorobę. Jej wygląd zmieniał się w zależności od przekazu: mogła być młodą kobietą albo staruszką. Cicha natomiast pojawia się jako mała dziewczynka i związana jest konkretnie z chorobą dzieci.
W późniejszych opracowaniach pojawia się jeszcze próba powiązania cichej z Marzanną. W tych interpretacjach słowiańska bogini miałaby być zwierzchniczką demona choroby. Taki obraz przywoływany jest m.in. na podstawie XIX-wiecznych koncepcji Joachima Szyca, choć rekonstrukcje mitologii słowiańskiej z tego okresu często próbują tworzyć rozbudowane panteony bez materiału, który by to umożliwiał. Jest to jednak dość swobodna koncepcja, a nie element wierzeń dawnych Słowian.
W ogóle sama postać cichej też pozostawia trochę wątpliwości. Głównie dlatego, że nie istnieją źródła, które opisywałyby tego demona jako powszechnie znanego wśród dawnych Słowian. Dzisiejsze opisy opierają się na późniejszych opracowaniach polskiej demonologii i współczesnych bestiariuszach.






