Przejdź do treści

Zarazy i plagi w fantasy. Jak opowiedzieć o epidemii?

Zarazy i plagi w fantasy odmieniają świat. Czasem nawet mocniej niż wojny. Mogą niszczyć miasta, obalać dynastie, odsłaniać prawdziwe oblicze magii i być wykorzystywane przez strategów. Jak tworzyć je wiarygodnie i bez tanich skrótów?

W studni znaleziono pierwsze ciało. Tydzień później podjęto decyzję o zamknięciu bram miasta. Po miesiącu nikt już nie pamiętał, jak wygląda normalne życie.

Zarazy i plagi w fantasy

Zaraz w fantasy. Co widzisz, kiedy o niej myślisz? Często takie tragedie są przedstawiane przez kaszlących w tle ludzi, zamknięte bramy, bijące dzwony… i na tym się kończy. Plaga jednak jest potęgą, która zmienia porządek świata i na nowo definiuje reguły gry. Wpływa na handel, religię, nastroje społeczne, politykę, magię, codzienne życie. Po epidemii królestwo nie może wyglądać tak, jak wcześniej. Przynajmniej nie od razu. Jeśli choroba przeszła przez świat, zostawiła po sobie ślady w postaci opuszczonych domów (albo i całych wsi), nowych przesądów, nowych praw czy ludzi, którzy inaczej teraz na wszystko patrzą.

worldbuildingu fantasy zarazy i plagi są szczególnie ciekawym narzędziem, które pozwala połączyć realizm z niezwykłością. Choroba może mieć biologiczne źródło, ale może też być efektem magicznym, gniewem boga. Może też być efektem kontaktu z istotą, która zwykle unika ludzi. Najważniejsze jest, żeby szalejąca plaga miała jakieś zasady, tak samo zresztą, jak systemy magii i wszystko inne. Nawet jeśli jej pochodzenie jest nadnaturalne, to nie może działać przypadkowo.

Tutaj coś mogłoby się stać… jakiś twist… jakieś… zaskoczenie. Wiem! Sprowadzę plagę i później o niej zapomnę.

Dlaczego zarazy i plagi są mocnym motywem fantasy?

Zarazy działają na wyobraźnię, ponieważ uderzają w lęk przed niewidzialnym zagrożeniem. Smok jest przerażający, ale widać, gdzie leci i można go uniknąć. Plaga nie ma postaci (chociaż niewykluczone, że pojawi się jakieś jej uosobienie). Bogini, której towarzyszą choroby i cierpienie, a która pragnie jedynie spokoju i ciepła. W każdym razie: zaraza może kryć się w wodzie, dotyku, powietrzu czy w niepozornym przedmiocie kupionym gdzieś u wędrownego handlarza.

Przysięgał, że to amulet ochronny, który odpędzi wszelkie zło. Skąd mogłem wiedzieć, że jest przeklęty i sprowadzi zarazę na całe miasto?

W fantasy plaga powinna pokazać funkcjonowanie świata i jego mieszkańców. Wojna ujawnia siłę magii i zdolności dowódców. Pokazuje lojalność sojuszników i ambicje władców. Zaraza pokazuje, jak społeczeństwo traktuje słabszych. Czy kapłani wierzą w swoje nauki? Jak na tragedię zareaguje król? Będzie dbał o poddanych, czy raczej zacznie szukać bezpieczeństwa za zamkniętymi bramami złotej sali tronowej?

Pochodzenie plagi w świecie fantasy

Najprostszym wariantem jest naturalna choroba, która wynika z brudu, głodu, przeludnienia, kontaktu ze zwierzętami, skażonej wody albo dalekich podróży. Taki pomysł dobrze działa w fantasy inspirowanym średniowieczem, gdzie miasta są dość ciasne, a kupcy i pielgrzymi stale przemieszczają się między miastami. W takiej opowieści plaga nie musi być magiczna, żeby była straszna. Wystarczy, że ludzie nie zrozumieją jej mechanizmu i jakiś nieświadomy podróżnik przyniesie zarazę do miasta.

Drugim wariantem jest właśnie magiczna zaraza. Jak powstała? Nieudany rytuał (albo właśnie udany), pęknięcie barier między światami, śmiertelne szczeliny pojawiające się w różnych miejscach i wydalające trujące gazy, przekleństwo porzuconego boga albo plaga tajemniczych istot, które, choć same w sobie nie są niebezpieczne, to wkrótce okazuje się, że towarzyszy im śmiertelna choroba. Taka zaraza nie musi atakować wyłącznie ciała. Może zmieniać sny, pamięć, emocje, duszę, wspomnienia. Takie rzeczy mocno wpływają na postrzeganie świata i podejmowane decyzje. No i tworzą potężny chaos. Plaga może być też niezamierzonym efektem wojny bogów, którzy nawet nie zauważyli, że właśnie dziesiątkują ludzkość.

Trzeci wariant, częściowo połączony z drugim. Najmroczniejsza ścieżka, gdzie plaga jest celowym efektem osiągniętym przez kapłanów, nekromantów, władców czy tajną gildię. A może jakaś daleka wschodnia rasa, która uznała, że ludzie są plagą samą w sobie i należy ich usunąć? Epidemia przestaje być nieszczęściem, a staje się narzędziem w rękach wpływowych ludzi. To prowadzi do pytań o władzę, wpływy, moralność i człowieczeństwo.

Jak zaprojektować objawy zarazy fantasy?

Objawy powinny pasować do charakteru świata i źródła choroby. Jeśli plaga jest naturalna, dobrze sprawdzą się objawy fizyczne, znane z realnego świata: gorączka, obrzęki, osłabienie, majaczenie, krwawienia, niegojące się rany, problemy z oddychaniem. Nie musisz sięgać po makabrę. Czasem wystarczy drobny szczegół, jak mleczne oczy połączone z ciężką atmosferą albo palce dłoni stopniowo czerniejące od strony paznokci.

W zarazie magicznej możliwości są właściwie nieograniczone, o ile zadbasz, by pasowały do wydarzeń i tworzonego świata fantasy. Chorzy mogą tracić cień, świecić w ciemności, śnić ten sam sen, przyciągać konkretne stworzenia albo zjawiska (np. opady deszczu). Stopniowa utrata zmysłów, przekształcanie rzeczywistości w umyśle chorego, śmierć zarażonego, pomimo że jego ciało wciąż się porusza. A może zmarły w ogóle nie wie, że nie żyje?

Najważniejsze, żeby objawy nie były przypadkowym zbiorem “strasznych straszności”. Dobra plaga fantasy ma motyw przewodni. Ustal, czy jest chorobą ciała, duszy, pamięci? Gdy odpowiesz na to pytanie, łatwiej dopasujesz objawy, które będą spójne i sensowne. Oczywiście można krzyżować te rzeczy, ale nie wszystko na raz. Bo gdy przesadzisz, choroba nie staje się przerażająca i zapadająca w pamięć, tylko męcząca i nierealistyczna. Dlatego zadbaj o umiar w opowieści.

Jak rozprzestrzenia się choroba?

Sposób przenoszenia choroby jest jednym z najważniejszych elementów epidemii w worldbuildingu fantasy. Od niego zależy zachowanie ludzi, reakcja władz, rozwój fabuły, poziom napięcia i ogólna sytuacja na świecie. Plaga może rozprzestrzeniać się przez dotyk, krew, wodę, żywność, powietrze, owady, zwierzęta, przedmioty, sny, używanie magii… Możliwości jest ogrom, a każdy wariant prowadzi do innych konsekwencji i wydarzeń.

Spójrzmy jeszcze na szybkie i proste przykłady. Choroba przenosi się przez wodę, która jest podstawą życia. Problem dotyka studni, rzek, rybaków, poławiaczy pereł. A właściwie od tego się zaczyna, później idzie dalej. Brak dostępu do wody i ograniczenie dostępu do żywności to poważne wyzwanie dla władz miasta. Szczególnie jeśli skupia się ono właśnie na gospodarce morskiej. No i to nie koniec, bo zakażona woda może sprawić, że również plony na polach nie będą zdatne do spożycia. Bydło i dzikie zwierzęta też coś muszą pić. Problemy się nawarstwiają.

Dotyk? Jeśli w ten sposób przenosi się choroba, to cierpią relacje społeczne, bo każdy gest bliskości staje się ryzykiem. Wyjście z domu jest śmiertelnym niebezpieczeństwem, a jeśli rodzina jest liczna, to i tutaj może pojawić się poważny problem oraz nadwyrężenie nawet najsilniejszych więzi. Władze miasta muszą zwołać zebranie i znaleźć rozwiązanie! Chwila. Zebranie, w sensie zgromadzenie? Może lepiej przeczekać? Idąc dalej: zakupy stają się niemal niemożliwe, napięcie rośnie. Ktoś kogoś szturchnął, ktoś sięgnął po sztylet. Jak zachować absolutny dystans od wszystkich?

Choroba aktywująca się przez magię może doprowadzić do polowań na magów i palenia czarownic na stosach, nawet jeśli byli do tej pory cenną i wartościową częścią społeczności. A jak chronić się przed zarazą przenoszoną przez sny? Jak długo może nie spać człowiek, nim popadnie w objęcia obłędu?

Ustal, czy istnieją nosiciele bez objawów, jak długo trwa okres inkubacji, czy choroba zawsze prowadzi do śmierci i ewentualnie jakie są jej następstwa (mogące wystąpić nawet po wyzdrowieniu). To nie są suche i nieistotne technikalia, ale paliwo fabularne, od którego zależy rozwój całej historii. Dlatego ważne jest, żeby naprawdę dobrze to przemyśleć.

Jak społeczeństwo reaguje na plagę?

Zaraza szybko obnaża strukturę społeczeństwa i charakter ludzi. Bogaci uciekają i kryją się za murami, biedni zostają porzuceni. Kupcy ukrywają ogniska choroby, by nie tracić klientów i zysków. Władcy zamykają miasta, kapłani głoszą pokutę lub zapowiadają apokalipsę, znachorzy sprzedają cudowne (i wątpliwe) mikstury, a zwykli ludzie szukają winnych. Tu przyda się znajomość tajników tworzenia postaci fantasy. Plaga może być też istotnym elementem strategicznym. Symulacja zarazy w obleganym mieście? Sprowadzenie plagi na oblegane miasto? Wykorzystanie pretekstu zarazy do przyjęcia konkretnej strategii lub podjęcia albo zaniechania wybranych działań? Zimny strateg z pewnością zrobi z epidemii porządny użytek.

Kupiec wiedział, że jego statek przywiózł chorobę. Gdyby powiedział prawdę, straciłby majątek. Milczał jeszcze trzy dni. Tyle wystarczyło.

Zarazy i plagi w fantasy dają przeogromne możliwości. Co myślisz o plotkach? Jedna fałszywa informacja wywołuje pogrom, bunt, polowanie na czarownice albo dezercję. W świecie, gdzie istnieje magia, podejrzany może być każdy. Zielarka, nekromanta, znachor, alchemik, król, mag, bóg, obcy przybysz, dziecko urodzone podczas zaćmienia… Dosłownie każdy.

Epidemia epidemią, ale czas mija i codzienność jakoś musi wyglądać. Ludzie nadal potrzebują jedzenia, wody. Muszą opiekować się dziećmi, grzebać zmarłych, dbać o zwierzęta, zdobywać opał. Podczas plagi to wszystko wygląda zupełnie inaczej, ale jest niezbędne. Jak ludzie sobie radzą z nową rzeczywistością?

Religia a epidemia w fantasy

Boski gniew i kapłani, którzy próbują zinterpretować znaczenie epidemii. Ogłaszają pokuty, procesje, ofiary, zakazy. Tracą lub zyskują autorytet. Być może manipulują faktami dla własnych korzyści. Jak na to wszystko patrzą bogowie, o ile istnieją? Bóg niosący choroby jest zły, neutralny, czy dba o porządek śmierci i życia? Czy uzdrowiciel ratujący życie chorego jednocześnie sprzeciwia się woli bogów? Jeśli tak, to można przypuszczać, że nie zostawią tego bez odpowiedzi…

Religia w czasach epidemii może być źródłem nadziei albo grozy. Może organizować pomoc i wspierać ludzi, ale może też wskazywać kozły ofiarne i rozpalać fanatyzm. Wiara w czasach największych tragedii bywa światłem, ale też pochodnią rzuconą na stos suchej słomy.

Problem zbyt łatwego rozwiązania

Jeśli w Twoim świecie istnieje magia uzdrawiająca (lub coś podobnego), zastanów się, dlaczego plaga wciąż jest problemem. To kluczowe, bo bez tego czytelnik albo gracz szybko zacznie pytać, czemu kapłani po prostu wszystkich nie uleczą. No i będzie miał rację. Czemu?

Możliwości jest wiele. Magia może być kosztowna (zarówno dla uzdrowiciela, jak i pacjenta), trudna, rzadka albo z jakiegoś powodu nieskuteczna. Może leczyć objawy, ale nie usuwać źródła. Może maskować chorobę, która jednak dalej się rozprzestrzenia. Może też być skuteczna, ale tylko dla “właściwych” ludzi, którzy kontrolują całą sytuację. A może to właśnie ona jest źródłem nieszczęścia?

Wszechpotężna magia pozwalająca na całkowite uzdrowienie i dostępna od ręki jest bez sensu, bo wtedy znika całe napięcie związane z plagą. Czary-mary i po kłopocie, a przecież nie o to chodzi. Magia powinna mieć ograniczenia, a uzdrowiciel nie jest chodzącym ratunkiem, a złożoną postacią stojącą przed tragicznymi wyborami. Kogo ocalić, a kogo poświęcić? Jak poradzić sobie z nieufnością i odrzuceniem przez ludzi, którzy myślą, że magia może rozwiązać wszystko, choć tu naprawdę jest bezradna?

Plagi potworów i przemian

W fantasy plaga nie musi być klasyczną chorobą. Co, jeśli zaraza powoduje, że ludzie przemieniają się w jakieś krwiożercze istoty albo wracają zza grobu jako strzygi czy inne fantastyczne bestie? Taki motyw dobrze łączy horror z worldbuildingiem, ale wymaga ostrożności. Jest to dość popularne rozwiązanie w fantasy, przez co trzeba starannie zaplanować każdy szczegół i uniknąć klisz.

Jeśli choroba zmienia ludzi w potwory, trzeba pamiętać, że przed przemianą byli ludźmi. Być może zachowali część swojego człowieczeństwa, co prowadzi do poważnych dylematów moralnych. Eliminować zakażonych, łapać i więzić w oczekiwaniu na znalezienie lekarstwa? Czy w ogóle można ich uratować? Czy rodzina ukryje przemienione dziecko w piwnicy, żeby nikt go nie skrzywdził? Władza chroni miasto, czy po prostu morduje wszystkich chorych i podejrzanych, bo tak po prostu jest łatwiej?

Pisząc to, wpadł mi do głowy jeszcze jeden prosty pomysł, jakim jest przemiana na nieco innym poziomie. Fizycznie nic się nie zmienia, ale choroba wpływa na charakter. Być może początkowo stopniowo, a z czasem coraz mocniej. Może od razu drastycznie, taki obrót o 180 stopni. Bezlitosny łotrzyk staje się empatycznym protektorem ludzi. Dobrotliwy król zaczyna dbać tylko o siebie, a każdego, kto mu się sprzeciwi, każe ściąć. Uzdrowiciele zabijają, nekromanci eksperymentują z magią życia, wojownicy chcą porzucić wojaczkę i zacząć prowadzić farmę, a prości ludzie chcą iść do wojska (choć są kompletnie do tego nieprzygotowani). Zaczyna się od jednej osoby, później choroba przechodzi na kolejną, rozprzestrzenia się. Kogo dotknie? W zależności od zasięgu może całkowicie wywrócić porządek świata.

Zamknięte miasta, izolacja i moralność

Motyw zamkniętego miasta jest jednym z najwyraźniejszych sposobów pokazania zarazy w fantasy. Bramy zostają zapieczętowane, mosty podniesione, port zamknięty. W środku zostają chorzy, zdrowi, winni, niewinni, bogaci, biedni, bohaterowie, zdrajcy, złodzieje… wszyscy. Całe miasto staje się kotłem, w którym się gotuje, a głównym składnikiem jest strach.

Kwarantanna prowadzi do możliwości wykreowania świetnych konfliktów moralnych. Można poświęcić tysiące, by ocalić miliony? Znany dylemat, ale dobrze przedstawia kwestię moralności. Czy strażnik przy bramie wypuści swoją rodzinę, by ją ocalić, mimo że ryzykuje rozprzestrzenieniem choroby na inne wioski i miasta? Władca, który kazał zamknąć miasto, jest bezlitosnym potworem, czy podjął trudną, ale racjonalną decyzję? No i został w mieście, czy sam jednak bezpiecznie się ewakuował?

Jak uniknąć banału podczas epidemii?

Jednym z największych grzechów jest plaga, która pojawia się nagle, zabija parę osób, po czym równie gwałtownie znika (samoistnie lub przez cudowne lekarstwo). Taki motyw wygląda tragicznie. Epidemia powinna mieć konsekwencje, powinna wpływać na gospodarkę, relacje społeczne, podróże, magię, religię, ludzi! Im jest większa i potężniejsza, tym silniejszy jej wpływ. Pokazuj nie tylko zmarłych, ale też ludzi, którzy żyją i muszą stawić czoła codzienności. A co później? Zastanów się, czy ktoś przetrwał, jak zmienił się świat po zarazie.

Możesz też unikać jednowymiarowego wyjaśnienia. Różne grupy społeczne mogą mieć różne wyjaśnienia dla pojawienia się zarazy, nawet jeśli w rzeczywistości ma tylko jedno źródło. Każdy widzi w pladze coś innego. Ktoś może mieć rację, ktoś może się mylić, ale każdy myśli swoje. Świat staje się żywy, bo tragedia, która dotknęła miasto, pokazana jest z różnych perspektyw.

Koniec plagi, koniec problemu?

No nie do końca. Już wyżej o tym wspominałem, ale powiem jeszcze raz: najważniejsze rzeczy często dzieją się po tym, jak plaga zostanie już zażegnana. Świat liczy zmarłych, ale też próbuje zbudować się na nowo. Brakuje rzemieślników, kapłanów, nauczycieli, żołnierzy i dzieci. Niektóre wsie pustoszeją, inne nagle się bogacą. Dawne elity tracą pozycję, a ludzie z nizin społecznych wspinają się na szczyty. Władcy upadają i rozpoczyna się walka o władzę.

Mogą rozwijać się też nowe kultury. Ludzie sięgają po magiczne artefakty, mające chronić ich przed powtórką historii. Unikają określonych miejsc, zmieniają obrzędy pogrzebowe, boją się konkretnych zwierząt, świętują dzień ustania zarazy, dręczą ich koszmary. W języku mogą zostać powiedzenia związane z chorobą. W sztuce częściej pojawiają się motywy śmierci i zamkniętych bram. Twój świat fantasy nabiera ciężaru. Plaga jest wydarzeniem historycznym, która pozostawia ślad na kolejnych pokoleniach.

Zarazy i plagi w fantasy jako lustro świata

Plagi w fantasy są lustrem. Pokazują, czy świat jest sprawiedliwy, czy tylko udaje. Pokazują, kto naprawdę ma władzę, kto jest chroniony, a kto zostaje zamknięty za bramą. Pokazują, czy magia jest błogosławieństwem, narzędziem elit, czy przekleństwem, które od dawna czekało na swój czas. Dlatego tworząc plagę, warto myśleć nie tylko o objawach i lekarstwie. Trzeba zapytać, co ta katastrofa mówi o świecie. Kogo obnaża? Kogo wynosi? Co niszczy bezpowrotnie? Jakie nowe potwory rodzą się z lęku, zanim jeszcze choroba zdąży zabić pierwszego człowieka?

Czerwony smok i postacie fantasy nad napisem Kroniki Światów
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z fantastycznych ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomagają nam w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne. Dzięki temu jesteśmy w stanie skuteczniej je rozwijać i sprawiać, że Twoje wrażenia będą znacznie lepsze.