W zapomnianych borach młody Ostap stanął naprzeciw mocy, której imienia nie śmie wymawiać. To, co miało być prostą drogą, stało się próbą. Polska legenda o leszym pokazuje, jak ważna jest znajomość dawnych opowieści.

Polska legenda o leszym
Ostap nie znał strachu, a już w szczególności nie bał się lasów. Wychował się na skraju puszczy. Znał jej zapachy, odgłosy, cienie i opowieści. Gdy więc wyruszył ścieżką prowadzącą do jeziora, którą przemierzał niezliczoną ilość razy, nie spodziewał się tego, co miało nadejść. Las, który znał od dziecka, nagle się odmienił. Ostap w pół kroku uświadomił sobie, że zbłądził, choć droga wyglądała identycznie. Jednak jeszcze nie to było najgorsze. Krzaki zaczęły wysuwać ku niemu pnącza, oplatając jego nogi, a drzewa pochylały głowy, jakby spoglądały gniewnie. Ścieżkę skryła mgła i wyglądało na to, że zbliża się koniec.
Cichy szept leszego
Z mroku między pniami rozległ się cichy szept. Ten głos nie brzmiał groźnie. Był spokojny i łagodny, a jednak miał w sobie coś niepokojącego. Ostap wiedział, co to oznacza. Matka wielokrotnie przestrzegała go przed siłami, które są w lesie… i które wymagają szacunku. Powtarzała mu, że gdy leszy zacznie zwodzić człowieka, należy zrezygnować z szukania drogi, a zamiast tego znaleźć słońce i po trzykroć powtórzyć jedno zdanie.
Młodzieniec przestał wypatrywać ścieżki i walczyć z roślinnością. Podniósł głowę i przez gęste korony drzew wypatrzył nikły promień słońca. Ustawił twarz w jego stronę i wyszeptał:
— Twój szlak nie jest mój. Moja ścieżka jest moja.
Powtórzył to jeszcze dwa razy i nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki, wszystko się odmieniło. Mgła się rozwijała, a pnie drzew ponownie się wyprostowały. Pnącza puściły nogi wędrowca. Przygniatającą ciszę zastąpił śpiew ptaków, a zapach gnijących liści ustąpił powiewom świeżego powietrza. Ostap znów stał na dobrze znanej sobie drodze. Wiedział też, że ktoś stoi za jego plecami, ale nie śmiał się odwrócić. Ruszył przed siebie.
Leszy, wysoki jak sosna, z oczami mieniącymi się zielonym światłem, skinął głową odchodzącemu człowiekowi. Wyraził swe uznanie dla śmiertelnika, który wie, czy jest szacunek do przyrody i dawnych opowieści.





