Przejdź do treści

Duchy w Łańcucie. Legenda o Białej Damie i Błękitnej Markizie

W zamku w Łańcucie miały pozostać dwie dawne mieszkanki: Błękitna Markiza i jej córka, Biała Dama. Jedna powraca do ukochanej rezydencji, a druga pisze listy do mężczyzny, z którym tęskni nawet po śmierci. Co robią duchy w Łańcucie i czemu nie mogą zaznać spokoju?

Dwie damy, jeden zamek

W wielkich rezydencjach łatwo uwierzyć, że przeszłość nigdy nie odchodzi. Zostaje w portretach i lustrach, przed którymi wieki temu poprawiano suknie. W Łańcucie zachowało się coś jeszcze: dwie kobiece postacie, wędrujące między komnatami.

Według zamkowej opowieści są to duchy matki i córki. Błękitną Markizę za życia nazywano Izabelą Czartoryskich Lubomirską, a Białą Damą została jej najmłodsza córka, Julia z Lubomirskich Potocka. Obie należały do świata arystokracji i rodzinnych ambicji, w których uczucia nie zawsze mogły dojść do głosu. Dziś ich historia wciąż się łączy w tej samej rezydencji.

Nie jest to jednak polska legenda o dwóch zjawach straszących przybyszów. Każda powraca do własnych wspomnień. Matka spaceruje zamkowymi korytarzami, a córka przesiaduje przy niewielkim biurku i pisze listy do ukochanego.

Błękitna Markiza powraca do swoich komnat

Izabela Lubomirska kochała piękne wnętrza, sztukę i wystawne życie. Łańcut zawdzięcza jej ogromną część swojego pałacowego splendoru. Pod jej opieką dawna warownia przeobrażała się w elegancką rezydencję, w której znalazło się miejsce dla wyrafinowanych dekoracji i dzieł sztuki. Błękit, tak chętnie wybierany przez księżną, stał się jej znakiem rozpoznawczym.

Legenda pozwala wyobrazić sobie, że właścicielka rezydencji nigdy naprawdę nie rozstała się z zamkiem. Wciąż przechadza się po wnętrzach, które za życia urządziła. Jej suknia zachowała ulubioną barwę, a wysoko upięta, pudrowana peruka przypomina o dawnej modzie, a wygląd i nazwisko mogły otworzyć niemal każde drzwi.

Błękitna Markiza pojawia się spokojnie i bez ostrzeżenia. Nie potrzebuje wichru ani uderzeń piorunów czy bicia dzwonów. Najczęściej dostrzega się ją, kiedy przechodzi korytarzem między komnatami. Kiedy na nią spojrzysz, zacznie blednąć i znikać. Pozostaje pusta przestrzeń i uczucie obecności. Więcej o samej zjawie i jej dawnym życiu przeczytasz w opisie Błękitnej Markizy na Kronikach.

Biała Dama i list do ukochanego

Inny zakątek zamku należy do Julii. W tej polskiej legendzie młodo zmarła żona Jana Potockiego powraca, aby pisać listy do ukochanego Eustachego Sanguszki. Jej historia przetrwała jako opowieść o uczuciu, którego nawet śmierć nie zdołała zgasić. Jej duch przeważnie przesiaduje w Apartamencie Chińskim na pierwszym piętrze. Tam ma siedzieć przy sekretarzyku, ubrana w jasną, muślinową suknię, zajmując się miłosną korespondencją.

To przejmujący obraz opowieści. Wokół trwają pałacowe wnętrza, zmieniają się pokolenia, mijają lata, a Julia wciąż wraca do tej samej czynności. Jak gdyby po drugiej stronie zamkowych murów nadal czekał ktoś, komu musi opowiedzieć o swojej tęsknocie i miłości.

Tę scenę bardzo łatwo sobie wyobrazić: sylwetka pochylona nad blatem, biel sukni, półmrok w pomieszczeniu i dłoń z piórem zawieszona nad listem. Słowa układają się powoli, bo uczucia potrafią utrudnić pisanie. Nawet wtedy, gdy już zostały przelane na papier. Sekretarzyk staje się miejscem oczekiwania, cichym przystankiem między dawnym życiem a spokojem, którego Julia jeszcze nie odnalazła.

Spotkanie z Błękitną Markizą

Łańcucka legenda nabrała szczególnego charakteru dzięki relacjom osób pracujących w zamku. Jedną z nich przywołała historyczka sztuki Hanna Widacka w publikacji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Dawna wicekustosz łańcuckiego muzeum, Inga Sapetowa, opowiadała o kobiecej sylwetce dostrzeżonej w galerii rzeźby. Postać stała w oddali, przy oknie, niedaleko posągu Amora. Po zbliżeniu jej postać zaczęła powoli rozpływać się w powietrzu.

Czy duchy w Łańcucie są groźne?

Biała Dama i Błękitna Markiza nadają zamkowi różne oblicza. W błękitnej sylwetce powraca dawna świetność rezydencji: duma właścicielki i piękno komnat. W białej rozbrzmiewa bardziej osobista historia, zamknięta w liście do ukochanego. Żadna z nich nie zwraca uwagi na przychodzących ludzi ani na siebie wzajemnie.

Łączą je rodzinne więzy i te same mury, ale każda pozostaje we własnym świecie. Jedna przemierza zamek, a druga pochyla się nad sekretarzykiem. Dzięki temu legenda o duchach Łańcuta ma w sobie dużo melancholii. Pod pałacowym przepychem odsłania zwykłe ludzkie pragnienia, aby zachować coś, czego nie chce się utracić.

Kliknięcie Logo prowadzi na stronę główną Kronik Światów

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z fantastycznych ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomagają nam w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne. Dzięki temu jesteśmy w stanie skuteczniej je rozwijać i sprawiać, że Twoje wrażenia będą znacznie lepsze.