Są powieści, które się czyta i nigdy do nich nie wraca. Są też takie, które same do nas wracają. Pojawiają się w marzeniach sennych, szepczą o legendach i przypominają o sobie w niespodziewanych momentach. Ich sekretem są relacje między bohaterami, dzięki którym postacie są żywe, pełne napięć, emocji i niewypowiedzianych słów.

Relacje rodzą się z różnic, nie z podobieństw
Gdy dwie postacie są do siebie zbyt podobne, relacje między nimi mogą stać się lustrzanym odbiciem, które ostatecznie nic nie wniesie do historii. Oczywiście są od tego wyjątki i czasem podobni bohaterowie mogą być ciekawym rozwiązaniem. Żeby tak się stało, trzeba to odpowiednio rozegrać i starannie przemyśleć.
Jednak najsilniejszą iskrę budują przeciwieństwa i mamy na to wiele przykładów. Niech to będzie Geralt i Jaskier z Wiedźmina. Szybki Ben i Kalam z Malazańskiej Księgi Poległych. Ron i Hermiona z Harry’ego Pottera. Kontrast budzi napięcie, a napięcie jest znakomitym paliwem dla narracji. To się wyczuwa, jak burzę wiszącą w powietrzu. W końcu musi nastąpić wyładowanie.
Wspólna przeszłość to skarb, który nie zawsze błyszczy
Dwie postacie połączone historią automatycznie stają się sobie bliższe. Są bardziej rzeczywiste. Nie musi to być piękne i kolorowe wspomnienie. Czasem to rana, która nie chce się zagoić. Wspólne trudny, kłótnie, rywalizacja, ciężkie doświadczenia. Złamane słowo, zdrada. Możliwości jest wiele.
Relacje, które kształtowały się przez lata, prowadzą odbiorcę coraz głębiej. Pokazują ukryte znaczenia i sprawiają, że każdy gest bohatera staje się istotny. W ten sposób łatwiej jest zrozumieć postępowanie postaci, jej motywacje i to, czym się kieruje.
Prawda ukryta między słowami
Chemia między postaciami nie musi oznaczać romansu. To istotny element prawdziwej, szorstkiej przyjaźni. Może zaczynać się od niechęci i rywalizacji, która z czasem przeradza się we wzajemny szacunek. Najważniejsze jest to, co dzieje się między słowami. Krótkie pauzy, ułamki sekund wahania, niedopowiedzenia. Sposób, w jaki sposób bohaterowie na siebie reagują, jak poprawiają broń, gdy są blisko siebie. Tego nie da się wymusić, bo to naturalny głos ciała, który często jest bezwiedny. W końcu dotrzesz do momentu, kiedy już nie sterujesz bohaterem, ale nawet Ty staniesz się obserwatorem śledzącym jego losy.
Konflikt i opieka są dwoma skrzydłami jednego feniksa
Nikt nie zapamiętuje relacji, które są mdłe i nic się w nich nie dzieje. Prawdziwe więzi powstają tam, gdzie istnieje tarcie. Gdy bohaterowie się spierają i kłócą, a jednak wciąż do siebie wracają. Coś wiąże ich silniej, niż jest w stanie podzielić gniew.
Ale konflikty są tylko połową równania. Drugą jest troska. Momenty, w których jedna postać zdejmuje drugiej ciężar z ramion. Relacje łączące te dwa elementy zaczynają przypominać życie. Chaotyczne, piękne i pełne zaskoczeń.
Relacje między bohaterami nigdy nie pozostają stałe
Nic nie zabija opowieści szybciej niż relacja, która od pierwszych stron książki pozostaje niezmienna. Postacie muszą się rozwijać. Przyjaciele mogą stać się wrogami. Wrogowie mogą zostać sojusznikami. Złodziej może być przyjacielem paladyna, a nekromanta może nawiązać nić porozumienia z druidem. Zmiana jest siłą napędową. Bez niej więzi stoją w miejscu, a opowieść traci swój rytm.
Tkaj niewidzialne nici
Ostatecznie relacje między bohaterami buduje się emocjami. Tym, co zostaje po zamknięciu książki. Tym niewidocznym napięciem, które sprawia, że postacie wydają się prawdziwe.
Czasem to jedno zdanie rzucone w chwili słabości. Czasem bezwiednie wykonany gest. Czasem rozpaczliwy krzyk, który padł o jedno uderzenie serca za późno. To właśnie te mocne, splątane nici tworzą historie, które do nas wracają.





