Przejdź do treści

Podróż Branana do Krainy Rozkoszy. Wyprawa poza granice czasu

W celtyckich mitach świat wychodzi daleko poza linię horyzontu. Znajdują się tam krainy, w których czas płynie jak zaczarowana rzeka, a wieczność ma smak miodu. Jedną z nich jest Kraina Rozkoszy. Jej tajemnica od wieków fascynuje podróżników i poetów. Podróż Branana jest mitem, opowiadającym o miejscu znajdującym się poza zasięgiem samej Śmierci.

Głos nawołujący z Tír na nÓg

Branan, znany też jako Bran mac Febail, syn króla, nie był człowiekiem potrafiącym usiedzieć w miejscu. Nocami słuchał, jak fale uderzają o klify niczym serce olbrzyma. Czuł, że morze go wzywa szeptem tak miękkim, że koił duszę, choć był ledwo słyszalny. Pewnej wiosny, kiedy mgła zasłoniła krajobraz mleczną zasłoną, na progu domu Branana pojawiła się kobieta o oczach jaśniejszych niż księżyc.

– Za horyzontem jest kraina, w której nie ma bólu ani starości. Nie ma cierpienia ani smutku. Tam czas nie ma mocy nad istnieniem – powiedziała głosem, w który pobrzmiewała nieokreślona emocja. – Przybądź, Brananie. Morze cię poprowadzi.

Choć Branan wpatrywał się w nią jak oczarowany, nie dostrzegł momentu jej zniknięcia. Jednak jej słowa zakotwiczyły się w jego sercu. Młodzieniec zwołał towarzyszy i wypłynął, nie zważając na nic. Płynął łodzią zdobioną runami, które miały chronić go przed nieszczęściem i przed zapomnieniem.

Niezliczone wyspy cudów

Podróż była jak sen utkany z mgły i światłą. Morze prowadziło żeglarzy w ciszy. Ani jeden raz nie wzburzyły się wody, a mężczyźni nie usłyszeli groźnych pomruków burzy. W oddali pojawiły się wyspy, które wyglądały jak z innego świata. Wyspa śmiejących się dzieci, wyspa srebrnego ptaka, wyspa jabłoni o owocach wiecznej młodości. Niezliczone możliwości.

Każda z tych wysp kusiła, każda obiecywała. Branan jednak wiedział, że to nie one są celem jego podróży. Przed nimi była ta jedna, prawdziwa Kraina Rozkoszy – Tír na nÓg. Królestwo znajdujące się poza bezlitosnym wpływem czasu.

W końcu dotarli na miejsce. Fale rozstąpiły się, jakby znały podróżników i wyczekiwały ich przybycia. Na brzegu stała ta sama kobieta, która przyszła do Branana w noc przed wyprawą. Jej włosy lśniły jak zmierzch, a skóra miała kolor białej perły.

– Witaj podróżniku, który odpowiedziałeś na wołanie – rzekła. – Wejdź do krainy, w której czas nie żąda zapłaty.

Branan w Krainie Rozkoszy

To, co zobaczył Branan, przeszło wszelkie oczekiwania i przyćmiło pieśni bardów. Kraina Rozkoszy pachniała kwiatami, które nigdy nie więdły. Jej trawa była miękka jak szept ukochanej o poranku, a powietrze miało smak miodu i oceanu. Ludzie żyli pozbawieni wszelkich trosk. Ucztowali, śmiali się, śpiewali pieśni, których melodię znały tylko gwiazdy.

Branan i jego towarzysze żyli tam w rozkoszy. Dni mijały jeden po drugim, ale nie sposób było określić, ile czasu minęło, bo czas… nie istniał. Nie było głodu, zmartwień, smutku, zimna, strachu. A jednak…

Pewnej nocy Branan spojrzał na horyzont. Wspomnienia o domu wróciły gwałtownie i uderzyły z niesamowitą siłą. Matka, siostra, ojciec, lud oczekujący jego powrotu. W sercu Branana pojawiłą się tęsknota, której nawet wieczność nie mogła zagłuszyć.

– Muszę wrócić – powiedział, a w jego słowach wybrzmiała wiara. – Choćby po to, by opowiedzieć światu o miejscu, które nawiedza sny samych bogów.

Kobieta o księżycowych oczach spojrzała na niego z łagodnym uśmiechem.

– Pamiętaj, Brananie. Czas tu nie płynie, ale na ziemi biegnie jak nieokiełznany potok. Wracając tam, wrócisz nie do tego, co znałeś. Świat się zmienił. Ujrzysz tylko to, co pozostało po tobie.

Powrót przepełniony smutkiem

Branan i jego drużyna wsiedli do łodzi. Morze łagodnie prowadziło ich z powrotem, ale nie tak, jak wcześniej. Fale zdawały się cięższe, ciemniejsze, bardziej obce. Dopłynęli jednak do celu spokojnie. Tylko że dom nie był już domem. To była ich ziemia, ale nie ich czas.

Domy wyglądały inaczej, ludzie mieli inne stroje, inne obyczaje, inne twarze. Branan szybko zrozumiał, że mówiąc o innym przepływie czasu, tajemnicza kobieta nie myślała o dniach czy miesiącach, ale o wiekach. Branan próbował przemówić z pokładu łodzi, przedstawić się, udowodnić kim jest… lecz nie mógł do nikogo dotrzeć. Nikt nie wierzył jego słowom. Jego imię zapisało się tylko w legendach i dawnych pieśniach.

Celtycka legenda wspomina, że Branan wraz z załogą w końcu zszedł z pokładu, licząc na to, że odnajdzie kogoś, kto mu uwierzy. Jednak gdy tylko dotknął ziemi, grunt zadrżał, a żeglarze rozpłynęli się jak poranna mgłą. Ponoć wrócili tam, skąd przybyli. Do Krainy Rozkoszy, gdzie czas nie miał nad nimi władzy. Niektórzy twierdzą zaś, że czas w końcu ich dogonił i musieli poddać się jego woli.

Podziel się magią
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z fantastycznych ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaga nam w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne. Dzięki temu jesteśmy w stanie skuteczniej je rozwijać i sprawiać, że Twoje wrażenia będą znacznie lepsze.