Przerażające monstrum z Orkadów jest wszystkim, co najgorsze. Nuckelavee to demon morski wyciągnięty wprost z koszmarów. Pozbawiony skóry i pokryty gnijącą tkanką sunie przez mgły niczym przeznaczenie.

Jak wygląda nuckelavee?
Nuckelavee jest istotą wydającą się całkowitym przeciwieństwem życia. Jej pozbawione skóry ciało odsłania plątaninę mięśni, ścięgien i pulsujących żył. Zupełnie jakby stworzenie zostało wywrócone na drugą stronę. Jakby tego było mało, na bestii widać podobnie uformowaną humanoidalną istotę. Zupełnie jak jeździec zrośnięty ze swym wierzchowcem. Obie części dzielą ten sam układ krwionośny, co czyni nuckelavee jednym, makabrycznym organizmem.
Oczy bestii są szkarłatne. Nie mają powiek, przez co nieustannie są przesuszone wiatrem. Od nucklevee czuć mdlący odór zgnilizny i soli.
Najstraszniejsza bestia z celtyckiego bestiariusza pokryta jest śluzem. Nie takim zwykłym. To byłoby zbyt proste. Śluz jest toksyczny, a przy najdelikatniejszym kontakcie ze skórą człowieka, przeżera ją na wskroś. W efekcie bestia nie musi zaatakować z całą swą mocą, bo wystarczy jeden dotyk.
Naturalne środowisko i pochodzenie
Makabryczna istota pochodzi z mórz otaczających Orkady, gdzie zimne prądy mieszają się z wodami północnego oceanu. To właśnie tam, w ciemnych odmętach, narodziła się linia nuckelavee. Druidzi nie są zgodni co do jej pochodzenia, ale skłaniają się ku opinii, że nie jest magiczna. Jej powstanie prawdopodobnie jest efektem pradawnego skażenia, być może spowodowanego gniewem starożytnych istot przyjętym przez wodę. Z tego gniewu uformowana miała zostać sylwetka nuckelavee.
Legendy głoszą, że nuvkelavee najaktywniejsze są zimą, gdy sztormy rozszarpują granicę między światem żywych i umarłych. Bestie wyłaniają się wtedy z morskich fal, kroczą po brzegu. Są jak zaraza wędrująca na własnych nogach.
Zwyczaje nuckelavee, czyli co warto wiedzieć
Nuvkelavee zazwyczaj są samotnikami, a ich pojawienie się prawie zawsze zwiastuje nadejście katastrofy. Same w sobie też mogą być katastrofą. Są drapieżnikami, ale polują inaczej niż większość bestii z celtyckiego bestiariusza. Nawiedzają tereny, na których wyczuwają jakąkolwiek formę słabości. Zdarza się, że mogą iść przez wiele godzin za wybranym człowiekiem lub zwierzęciem. W tym czasie ocenia, czy istota jest wystarczająco słaba psychicznie, by warto było ją atakować.
Chociaż gnijące ciało nuckelavee sprawia wrażenie, jakby w każdej chwili mogło się rozpaść, to porusza się z zaskakującą szybkością. Podczas biegu można zaobserwować, jak mięśnie pracują z nieludzką precyzją. Odgłos kroków przypomina bicie serca, co potęguje atmosferę grozy i potrafi sparaliżować ofiarę.
Co ciekawe, chociaż nuckelavee pochodzi z morskich i oceanicznych głębin, słodka woda jest dla niego nie do zaakceptowana. Stanowi naturalną barierę, której bestia nie jest w stanie przekroczyć. W ten sposób ludzie przez wieki chronili swoje osady przed przerażającą bestią.
Na co trzeba uważać?
Najgroźniejszą bronią nuckelavee jest choroba, jaką ze sobą niesie. Z każdym jego oddechem powietrze staje się skażone, a roślinność natychmiast więdnie. Zwierzęta zaczynają chorować, cierpią na tajemnicze gorączki, a ich skóra zaczyna pękać jak przesuszona skóra. Dokładnie tak samo działa to na ludzi.
Śluz pokrywający ciało stwora jest najpotężniejszą trucizną. Kontakt z nią doprowadza do powolnego rozpadu tkanek. Mimo to nuckelavee nie atakuje bezmyślnie. Wydaje się, że jego agresja jest ukierukowana, choć nie wiadomo, co wpływa na wybór ofiary. Druidzi podejrzewają, że nuckelavee atakuje nie tylko osoby słabe psychicznie, ale też istoty wykazujące jakąkolwiek oznakę strachu.
Relacje z innymi istotami i znaczenie w kulturze Orkadów
Nuckelavee jest samotną aberracją, od której z daleka trzymają się wszystkie stworzenia, a nawet przedstawiciele tego samego gatunku. Istoty Sidhe traktują go jak zakażenie, które istnieje poza naturalnym porządkiem. Kelpie czy Each Usige starannie schodzą mu z drogi. W starożytnych zapiskach pojawia się teoria, że nuckelavee jest cieniem dawnego bóstwa mórz, zniszczonym przez gniew i zatrucie świata. Takie wyjaśnienie w pewnym stopniu może pokrywać się z gniewem bogów przyjętym przez oceaniczne wody. Jeśli to prawda, jego obecna forma stanowi karykaturę pierwotnej mocy.
Mieszkańcy Orkadów przez wieki przekazywali opowieści o nuckelavee kolejnym pokoleniom. Głos ściszali szczególnie w zimowych miesiącach, gdy demoniczne bestie były najaktywniejsze. Uważano, że nuckelavee jest zwiastunem nieszczęścia. Istotą przynoszącą zarazę, suszę i wszelkiego rodzaju katastrofy. Choć trudno potwierdzić wszystkie relacje, liczba zbieżności w opowieściach rybaków i pasterzy sugeruje, że ludzie faktycznie napotykali na swej drodze tę mitologiczną istotę.
Traktowano ją jako coś, co nie powinno istnieć, a jednak trwa. Nieprzerwanie, nieustępliwie, wiecznie. Spotkanie z nuckelavee uważano za ostrzeżenie. Ci, którzy przeżyli, często powtarzali, że już samo spojrzenie na bestię na zawsze odmienia człowieka.





