Być może o tym nie wiesz, ale mury Asgardu nie zawsze były tak wspaniałe, jak obecnie. Przez wieki niszczały, marniały, a przy tym zostały uszkodzone podczas wojny z Wanami. Ostatecznie Asowie i Wanowie opracowali porozumienie, ale szkody pozostały. I to postanowił wykorzystać pewien olbrzym…

Propozycja pewnego olbrzyma
Tajemniczy olbrzym przyszedł do Asgardu. Nordyccy bogowie natychmiast sięgnęli po broń. Uspokoili się jednak, widząc, że niespodziewany gość nie jest uzbrojony ani agresywny.
– Przyszedłem do was z propozycją, Asowie. – rzekł tubalnym głosem, który niósł się echem bo całej okolicy. – Wybuduję wam nowe mury Asgardu, jakich świat jeszcze nie widział. Przetrwają wieki i nic nie będzie w stanie ich skruszyć.
– Będziemy potrzebować kamienne mury z wieżami i żelazną bramą, która nie ulegnie żadnemu naporowi. – odpowiedział Odyn po chwili zastanowienia. – Czy jesteś w stanie to zrobić?
– Tak.
– A jaką podasz cenę, olbrzymie? Z pewnością nie zrobisz tego z dobroci serca. – Odyn czuł podstęp, ale wiedział, że Asgard potrzebuje nowych murów.
– Nic, czego nie bylibyście w stanie mi dać. Za żonę pojmę Freyę, a także oddacie mi Słońce i Księżyc.

W jakiż gniew wpadli nordyccy bogowie! Omal nie rzucili się na zuchwałego olbrzyma. Zatrzymał ich dopiero Loki.
– Czemu mamy się nie zgodzić? – zapytał bóg oszustwa.
– Nie oddacie mnie za worek kamieni! – oburzyła się Freya.
– Postawmy warunek, którego olbrzym nie spełni. Wybuduje nam mur, a w zamian nie otrzyma nic. – Loki, jak zwykle zresztą, był pewien swego.
Bogowie naradzili się poza zasięgiem słuchu olbrzyma. Następnie Odyn podszedł do budowniczego.
– Zbuduj nowe mury Asgardu, a poślubisz Freyę i otrzymasz Słońce oraz Księżyc. Ale musisz zdążyć przed pierwszym dniem wiosny.
Olbrzym bez chwili zastanowienia zgodził się na ten warunek, a umowa została zawarta. Asowie nie dali po sobie poznać, jak bardzo ich to zaskoczyło. Czyżby o czymś nie wiedzieli?
Nowe mury Asgardu
Olbrzym o imieniu Thurs doskonale wiedział, co robi. Budował nadzwyczaj szybko i nie tracił czasu na przywożenie kamieni. Tym zajął się jego ogier, Swadelfari. Był to niezwykle szybki, wierny i szybki zwierz. W efekcie 3 dni przed nastaniem wiosny mury Asgardu były już niemal gotowe.
– Loki! To twoja wina i twój pomysł! Zrób coś, by olbrzym nie zdołał ukończyć budowy. W przeciwnym razie spotka cię kara, jakiej sobie nawet wyobrazić nie zdołasz!
Gdy tylko bogowie się oddalili, Loki miał już gotowy plan. Ale nie podzielił się z nim nikim. Po co strzępić sobie język? Zamiast tego położył się spać, a wstał dopiero dzień przed ostatecznym terminem. Wtedy też przemienił się w piękną klacz i poszedł do lasu, którym każdego dnia do Asgardu przychodził Swadelfari.
Loki zarżał, jak to rżą klacze podczas godów, a ogier natychmiast wyswobodził się z uprzęży i ruszył w pogoń za bogiem oszustwa. Pościg ten trwał aż do końca dnia, gdy minął termin na ukończenie pracy olbrzyma. Wtedy dopiero Loki się zatrzymał i… no cóż… spędził romantyczną noc z ogierem.
Thurs dwoił się i troił, aby zdobyć kamienie potrzebne na ukończenie murów Asgardu. Nie zdołał jednak tego zrobić. Wiedział też, że nordyccy bogowie maczali w tym swoje palce. Wpadł w gniew i w pojedynkę zaatakował Asgard. Jak pewnie się domyślasz – poniósł porażkę i został wyrzucony przez Thora daleko poza horyzont.
W ten właśnie sposób bogowie zyskali nowe mury Asgardu i nie dali nic w zamian. A Loki? Przez kilka kolejnych miesięcy nie mógł się odmienić, ponieważ zaszedł w ciążę, co było tematem cichych drwin Asów. W końcu jednak narodził się Sleipnir – wspaniały, ośmionogi rumak. Najszybszy ogier świata, którego później Loki podarował Odynowi.





