Świat nie jest czarno-biały, a najbardziej fascynujące postacie powstają wtedy, gdy odważysz się nieco ubrudzić ich nieskazitelną duszę. W szarości kryje się prawda o tym, jacy jesteśmy. Nie do końca dobrzy, nie zupełnie źli. Dryfujemy między możliwością a pokusą. Postacie moralnie szare są jak przyprawa, która przemieni przeciętną historię w prawdziwą ucztę.

Postacie moralnie szare. Gdzie znaleźć niejednoznaczność?
Postać moralnie szara nie musi krzyczeć “To skomplikowane“. Wystarczy, że jej decyzje nie są oczywiste. Coś w niej pęka, kiedy wybiera dobro, a coś ekscytująco pulsuje, gdy zbliża się do zła. Albo odwrotnie. To bohaterowie, którzy mówią jedno, robią drugie, a w sercach niosą trzecie.
Im mniej oczywistych rozwiązań im podsuniesz, tym bardziej będą żyć własnym życiem. Jakby miały własny moralny kompas, który obraca się w rytmie emocjonalnych burz. Pamiętaj tylko, by nie skomplikować za bardzo.
Przeszłość szarości
Niejednoznaczność nie pojawia się z próżni. Jest jak stary ślad po łańcuchu, który kiedyś coś zniewolił. Albo jak popiół po ogniu, który niegdyś oświetlał drogę, ale teraz zgasł.
Postać moralnie szara niesie ze sobą historię. Może wychowała się w świecie, gdzie dobro było luksusem, a zło koniecznością? Może zdradził ją ktoś, komu ufała? A może dokonała trudnego wyboru, którego efekty do dziś są odczuwalne.
Gdy czytelnik rozumie, skąd wzięły się te pęknięcia, niejednoznaczność nabiera głębi. Odsłaniasz ją jak warstwy skały, pod którymi drzemie prawdziwy powód, dla którego bohater nie ufa nie tylko światu, ale nawet sobie.
Konsekwencje na drodze niejednoznacznych postaci
Bohater może kłamać, manipulować, ratować jednych i krzywdzić drugi, ale to dopiero konsekwencje podejmowanych działań sprawiają, że staje się postacią realną. Świat musi reagować na jego wybory. Niech ludzie oceniają, plotkują, boją się, krytykują, pogardzają albo podziwiają. Każda decyzja ma swoje konsekwencje. Czasem mogą objawić się w całkowicie nieoczywisty sposób. A co w sytuacji, gdy podejmowane decyzje zmieniają fizyczny wygląd postaci?
To właśnie w tym zderzeniu między działaniem a odpowiedzią świata powstaje prawdziwy smak szarości. Moment, gdy czytelnik waha się, czy chce bohatera pocieszyć, czy zepchnąć z klifu.
I to jest piękne. Emocja, która nie ma jednego, konkretnego koloru. Tylko szarość, błądząca między bielą a czernią.
Szarość to konflikt zewnętrzny i wewnętrzny
Nie ma postaci moralnie szarej bez rzeczywistego konfliktu. Wewnętrzne rozdarcie jest jak język ognia, który tańczy na zimnej ziemi. Może kusić i zachwycać pięknem, może podsuwać nietypowe pomysły, ale jest przy tym gwałtowne i niebezpieczne, a czasem również bolesne.
Niech bohater walczy nie tylko z wrogami, ale też z samym sobą. Z poczuciem winy, ambicją, lękiem. Te rzeczy czasem podpowiadają rozwiązania wątpliwe moralnie, ale wiążące się z potencjalnymi korzyściami. Bywa też tak, że postać wypiera własne korzyści, zasłaniając się tarczą stworzoną z iluzorycznej szlachetności. Nie każdy jednak stawia na szlachetność. Czasem bardziej liczy się skuteczność.
Kiedy pokażesz, jak bohater próbuje połączyć ze sobą sprzeczne pragnienia, opowieść nagle stanie się realna. Nawet gdy przepełnia ją magia.
Zło nie zawsze wygląda źle, a dobro może być bolesne
Najciekawsze jest to, że bohater moralnie szary może uważać się za dobrego. Może też być przekonany, że jego grzechy są w pełni uzasadnione. Świat jest pełen ludzi, którzy ratują jednych, krzywdząc innych i uważają, że to sprawiedliwe.
Gdy określisz punkt widzenia postaci, którego nie da się łatwo potępić ani obronić, stworzysz magię. Czytelnik albo gracz zacznie się zastanawiać, co zrobiłby na miejscu bohatera. Czy postąpiłby tak samo? A może poświęciłby się dla innych?
W tym momencie opowieść staje się lustrem, w którym odbiorca może dostrzec… siebie.
Szarość błyszczy w cieniu
W postaciach moralnie szarych kryje się niepokojące piękno. To ludzie (albo inne istoty), które śmieją się, choć nie powinni. Płaczą tam, gdzie inni się bawią. To postacie, które trzymają w dłoniach światło, ale nie są zdecydowane, czy rozpalić ten płomień, czy pozwolić mu zgasnąć. Ten płomień nie tylko oświetla drogę, ale może też sparzyć.
Nie musisz szukać fajerwerków, żeby stworzyć moralnie szarą postać, bo szarość nie krzyczy. Ona uważnie obserwuje, analizuje i działa. Gdy przemówi, Twoja opowieść zacznie rezonować jak stary dzwon. Cicho, głęboko, niezapomniane.





