Na odległej północy powstał pierścień, który miał przynieść niezmierzone bogactwo. Jednak oprócz złota, sprowadził śmierć i cierpienie. Oto nordycka legenda o pierścieniu Andvariego i cyklu klątwy Nibelungów.

Legenda o pierścieniu Andvariego
Dawno temu, w mrocznych głębinach jaskiń skrytych przed światem, żył krasnolud Andvari. Był to mistrz kowalstwa, którego sztuka dorównywała rękom samych bogów, a czasem nawet zdolna była ich prześcignąć. W skalnych korytarzach, opromienionych blaskiem lazurowych kryształów, gromadził on niezmierzone bogactwa. Tam właśnie wykuł pierścień Andvaranaut, który błyszczał jak księżyc w przejrzystej wodzie. Jednak to nie wygląd był jego najważniejszą cechą. Ten magiczny artefakt zdolny był do pomnażania w nieskończoność złota swojego właściciela.
Duma Andvariego nie miała granic. Strzegł zazdrośnie swego skarbu, kryjąc się w postaci ryby w nurtach rzeki Andvarikr. Tak przetrwałby zapewne wieki, gdyby nie nordyccy bogowie, którzy sprowadzili na niego zgubę.
Loki zapoczątkował lawinę tragicznych wydarzeń
Loki, bóg oszustw i kłamstw, który częściej szukał okazji niż sprawiedliwości, pierwszy usłyszał o niezmierzonym bogactwie Andvariego. Gdy zabił wydrę, która okazała się synem rodziny czarodzieja Hreidmara, stanął przed koniecznością zapłacenia okupu w złocie. Wtedy właśnie postanowił wykorzystać swoją wiedzę i odebrać skarb Andvariego. Wyruszył w drogę, a będąc na miejscu, spokojnie stanął na brzegu rzeki, wpatrując się w jej nurt. Gdy ujrzał krasnoluda przemienionego w rybę, schwytał go w sieć i zmusił do oddania całego bogactwa.
Krasnolud błagał, by zostawić mu chociaż pierścień, jedyną rzecz, której bał się utracić. Loki jednak doskonale wiedział, czym w rzeczywistości jest ten potężny artefakt. Błagania Andvariego rozbiły się o zimne serce Lokiego. Krasnolud, drżąc z gniewu i bezsilności, rzucił przekleństwo, które dało początek kolejnym legendom i krwawym wydarzeniom. Pierścień Andvariego miał przynieść zgubę każdemu, kto go posiądzie.
Klątwa złota Andvariego
Gdy Loki przyniósł skarb Hreidmarowi, król kazał wypełnić skórę wydry złotem i przykryć ją całkowicie. Ostatni włos musiał być zakryty pierścieniem Andvaranaut. Gdy król uniósł go do światła, jego twarz się rozpromieniła w wyrazie zachwytu. Nordyccy bogowie sądzili, że dług został spłacony. Wkrótce jednak pierścień zaczął domagać się świeżej krwi. Wtedy klątwa pokazała swoje prawdziwe oblicze. Fafnir, pochłonięty chciwością, podniósł rękę na ojca Hreidmara, pozbawiając go życia i biorąc cały skarb dla siebie, nie dzieląc się z bratem Reginem. Zrobił to z czystej chciwości, rozpalonej klątwą Andvariego.
Z czasem Fafnir przemienił się w smoka, będącego strażnikiem przeklętego złota, którego nie tyle nie potrafił, co nie chciał porzucić, mimo świadomości klątwy. Pierścień Andvariego zaś był jego największym skarbem, który nieustannie zatruwał mu umysł. Przeklęty artefakt pragnął jednak świeżej krwi i wzywał następnego nieszczęśnika. Był nim Sigurd, stanowiący kolejne ogniwo w łańcuchu zguby Nibelungów.
Legenda o pierścieniu Nibelungów w tym miejscu przechodzi w kolejną opowieść: Sigurd i smok Fafnir. Gorzki smak przeznaczenia
Legenda o pierścieniu Andvariego przetrwała w mitologii nordyckiej, a jej echo zaczęło rozbrzmiewać w innych powieściach, takich jak Pieśń o Nibelungach, Pierścień Nibelungów czy nawet Władca Pierścieni. Pierścień Andvariego stał się jednym z najbardziej znanych symboli klątwy w mitologii nordyckiej.





