Przejdź do treści

Mitologia słowiańska. Legenda o kwiecie paproci

W słowiańskich lasach narodziła się legenda o kwiecie paproci. Mówią, że zakwita tylko raz w roku, w Noc Kupały. Jego płomień ma pochodzić od samego Peruna. Tylko najodważniejszy człowiek o czystym sercu może go znaleźć.

Źródło światła w sercu lasu

Kiedy bogowie tworzyli świat, Perun rzekł, że każda istota, zarówno człowiek, zwierze, jak i roślina powinna mieć w sobie odrobinę ognia. Jednak paproć, skromna roślina cienia, nie miała żadnego blasku. Otoczona cisza zazdrościła gwiazdom, które rozświetlały Noc Kupały, święto ognia, wody i miłości. Perun postanowił obdarzyć ją iskrą swojego pioruna.

Serce paproci zapłonęło na chwilę, a z wnętrza liści wystrzelił kwiat z ognistym kielichem. Światłoczułe duchy boru zadrżały, bo nigdy dotąd nie widziały czegoś takiego. Od tamtej pory boski kwiat paproci pojawia się tylko raz w roku. Właśnie wtedy, gdy ziemia i niebo stykają się w tańcu żywiołów.

Noc, podczas której płonie szczęście

Ludzie nazwali ten dzień Nocą Kupały. Kobiety wiły wianki, mężczyźni przeskakiwali przez ogniska, a młodzi zakochani szukali się w mroku. Byli też śmiałkowie, którzy ruszali w leśny mrok, bo wieść niosła, że kto odnajdzie kwiat paproci, znajdzie nie tylko niezmierzone bogactwa i nieskończone szczęście, ale też pozna sekrety świata.

W jednej ze słowiańskich wsi mieszkał młodzieniec imieniem Borzym. Słyszał on, jak zresztą każdy, opowieści starców o kwiecie Peruna. Postanowił, że to on właśnie odnajdzie legendarną roślinę. Powtarzał sobie, że nie kusi go bogactwo ani potęga, ale wiedza, którą mógłby wykorzystać, by pomóc ludziom.

Wyprawa Borzyma w Noc Kupały

Gdy północ rozlała się po ziemi, Borzym w kroczył w las. Świetliki tańczyły w powietrzu niczym iskry, a echo kroków ginęło między drzewami. Wtem drogę zastąpiła mu biała zjawa o błękitnych oczach.
— Zawróć, śmiertelniku. Tego, co boskie, śmiertelny nie uniesie — wyszeptała cicho, a szept ten zdawał się pomijać uszy i wwiercać prosto do mózgu.
— Nie po bogactwo idę — odrzekł spokojnie Borzym. — Chcę poznać prawdę o świecie.
Zjawa nie rzekła nic więcej i ustąpiła z drogi, która rozświetliła się delikatnym, białym blaskiem. Borzym zrozumiał, że został dopuszczony do tajemnicy.

Dar i próba Peruna

Na polanie, pośród paproci, unosił się kwiat w kształcie płomienia. Był piękniejszy niż wszystko, co Borzym widział w życiu. Miał barwę żaru, a niebo i błyskawice tkały jego płatki. Gdy młodzian wyciągnął rękę, ziemia zadrżała, a grom z jasnego nieba uderzył nieopodal w ziemię.
— Śmiertelniku — rozległ się głos Peruna — dar mocy jest ciężarem. Czy chcesz nieść światło, wiedząc, że spali to, co ukochasz?
— Chcę, by prawda jaśniała choć przez chwilę — odrzekł Borzym, wierząc w swe słowa. — Nawet jeśli miałaby to być moja ostatnia noc.
Słowiańscy bogowie, którzy przyglądali się tej scenie, zadrżeli ze zdumienia, gdy Perun zdecydował o losie człowieka. Zamiast go spalić, otoczył go złotym światłem.

O świcie mieszkańcy wsi ruszyli na poszukiwania Borzyma, który nie wrócił do domu. Szukać długo nie musieli, bo leżał nieprzytomny dość płytko w lesie, a w ręku ściskał liść paproci. Po kwiecie nie pozostał żaden ślad. Nikt jednak nie miał wątpliwości, czego młodzieniec zdołał dokonać.

Od tej pory ludzie wierzą, że perunowy kwiat ukazuje się tylko tym, którzy szukają prawdy, miast bogactwa. W Noc Kupały wciąż wielu ludzi wyrusza do lasy, by znaleźć swoją iskrę mocy. Mówi się, że jeśli paproć choć na moment zadrży w blasku ognia, Perun uśmiecha się z niebios, bo wie, że ktoś jeszcze pamięta dawne opowieści o ogniu, który daje życie, nie niszcząc go. A jaką prawdę o świecie poznał Borzym? Cóż… tego nie wiadomo, bo wyjawić tego nie chciał, a niedługo później ślad po nim zaginął. Można jednak przypuszczać, że zrozumiał sens życia i wie, czym jest szczęście. Dlatego oddalił się od ukochanych, bo pomny na słowa Peruna, nie chciał narażać tego, co kocha.