Ludzkość ustąpiła, wyparowała, odeszła. Nieważne. Ludzi już nie ma. Zostało pytanie: kto stworzyłby lepszy świat, gdyby nas już nie było? Na jej miejscu zostały trzy wizje świata: elfy, krasnoludy i gobliny. Trzy kultury i trzy rasy z trzema wizjami rzeczywistości. Jakby wyglądał świat pod rządami każdej z nich?

Świat rządzony przez elfy. Estetyka czy zimna utopia?
Piękno ponad wszystko? Elfy, jak wiemy, nie znoszą brzydoty. Ich świat byłby lśniący, pełen harmonii i perfekcyjnie zsynchronizowany z naturą. Miasta z żywych drzew i światła, szklane wieże oplecione winoroślą i jeziora odbijające niebo. Wygląda pięknie, prawda? Ale nie daj się zwieść, bo ich estetyczny absolut to prawo. Złam je, a nie zaznasz litości.
Piękno jest prawem, a chaos zbrodnią – elfi traktat o cywilizacji.
A co z technologią? Elfy nie potrzebują maszyn, bo zastępują je magią, która pełni funkcję technologii i religii jednocześnie. Żyją tysiąclecia, myślą w skali wieków, a zmiany wprowadzają powoli. Zatem świat rządzony przez elfy to kraina zrównoważonego rozwoju, ale zarazem miejsce stagnacji.
Krasnoludzki porządek. Niewzruszony świat wykuty z kamienia
Świat surowy, ale sprawiedliwy. Krasnoludy budują głęboko. I to nie tylko kopalnie. Ich świat jest hierarchią, kodeksem i tradycją. Dominują cechy rzemieślnicze, a ostatnie słowo ma starszyzna i przywódcy wybrani na podstawie osiągnięć, a nie rodu. Ich miasta są fortecami wydrążonymi w górach. Ich prawa są twarde i niewzruszone, ale równe dla wszystkich.
Krasnoludy są mistrzami inżynierii. W ich świecie nie byłoby plastiku, ale potężne maszyny parowe, zębatki, młoty pnemautyczne, mechaniczne smoki i mecha konie. Najważniejsze miejsca i miasta łączyłyby sieci szybkich kolei, spinających królestwa w żelazną całość.
Pamiętaj tylko, że krasnoludy nie znoszą lenistwa ani “miękkości”.
Gobliny u władzy! Chaos i anarchia kontrolowana
Miasto ognia, śmieci i cudów, gdzie każde rozwiązanie jest tymczasowe. Gobliny kojarzą się jako brzydkie stworki w RPG albo śpiewające kreatury z Hobbita. Jednak to wynalazcy i chaotyczni geniusze. Mistrzowie przetrwania, negocjacji, oszustw i improwizacji. Goblińskie metropolie to niebezpieczne, kolorowe patchworki zbudowane z metalu, plastiku, szkła i… znalezionych resztek. Ale ten system działa. W tym chaosie jest niewypowiedziana logika.
Demokracja? Ha! U nas rządzi ten, kto przeżył najwięcej eksplozji – gobliński premier tymczasowy.
Gobliny stworzyłyby świat pełen dziwnych technologii, cyrków, tuneli teleportacyjnych, dronów zasilanych śmieciami i sztucznej inteligencji, która prowadziłaby talk-show. Wszystko działa, ale tylko do momentu, aż wybuchnie. Najkrótsza droga do samounicestwienia. Ich świat byłby pełen życia i śmie(r)ci.
Wspólne rządy elfów, krasnoludów i goblinów
A gdyby doszło do trójpodziału władzy? Elfy dbałyby o środowisko, krasnoludy zapewniałyby fundamenty świata, a gobliny wnosiłyby kreatywność. Brzmi idealnie? Być może, ale tak nie jest. Konflikty w takim świecie byłyby nieuniknione. Elfy nie ufają chaosowi goblinów. Krasnoludy nie tolerują wyniosłości elfów ani anarchii goblinów. Gobliny z kolei są goblinami i robią swoje, nie zważając na opinie innych.
Ale może właśnie dzięki tym różnicom świat byłby pełniejszy? Stałby się miejscem wspaniałym, ciekawym i fascynującym. I chociaż nie byłby łatwy, to właśnie przez to zyskałby swoją magię.
Czy mądrość elfów, siła krasnoludów albo spryt goblinów dałyby światu przyszłość lepszą niż nasza? A może każda z tych cywilizacji, z osobna lub razem, uczy nas czegoś ważnego? Bo może to nie kwestia tego, kto rządzi, tylko jak to robi. Może władza najlepiej spisuje się wtedy, gdy jest dzielona, nawet jeśli druga strona ma zieloną skórę i tendencję do chaosu? Może chodzi w tym wszystkim o to, by wspólnie tworzyć przyszłość, w której każdy się odnajdzie. Bo świat jest naprawdę duży i być może największym błędem jest myślenie, że kiedykolwiek zabraknie w nim miejsca.





